Boję się, że tak wyszło.

Różnych rzeczy można się w życiu bać.
Można bać się chorób – można bać się raka i choroby serca.
Można bać się starości, tego, że ten rak i choroba serca wcale nie przyjdą i będzie trzeba żyć te całkiem nierozsądnie życzone sto lat.
Można bać się, że zostanie się samemu na starość. Można też się bać, że samemu będzie się zawsze.
Można bać się utraty pracy i utraty majątku. Można bać się złodzieja i można bać się każdego człowieka za zakrętem.
Można bać się niezapłaconego rachunku, przytycia, pobrania krwi i włączenia starej pralki.
Można bać się wielu rzeczy.
O baniu się spokojnie mogłabym napisać kilka książek.
Nie wstydzę się tego, że się bałam, chociaż nie jestem przekonana czy to o banie się wtedy chodziło. Bo jeśli czekasz w napięciu aż wydarzy się wszystko co najgorsze, żeby mieć to już za sobą to czy to nadal strach? 
Dzisiaj właściwie jedyne czego się boję, to że „tak wyszło”.
To jest jedyne, czego się boję, ale za to ten strach jest ogromny. Boję się, że za 20 lat obudzę się żyjąc życiem, którego nie chciałam, bo tak po prostu wyszło. Kogoś poznałam, na coś się zgodziłam, w którejś pracy nie było aż tak źle, żeby odejść, a potem przyszedł listopad, szaro, na tańce nie chce się wyjść… i tak wyszło. Boję się, że „tak wyszło”, a można było coś więcej zrobić, można było nad czymś jeszcze się zastanowić i można było zaprotestować, kiedy inni decydowali za mnie lub kiedy ja podejmowałam najłatwiejsze decyzje.
Boję się, że „tak wyszło”, bo będę zmęczona, zakochana, chora i pozwolę sobie wyłączyć intuicję i po prostu odpuścić, odpocząć. Nie zastanawiać się, iść na jeden kompromis, drugi, trzeci… aż w końcu tak wyjdzie.
Boję się życia, w którym decyzje podejmują się same, bo nie starcza na nie sił, odwagi lub co najgorsze nie dostrzega się rozwidlenia, na którym się właśnie stoi.
Tego się boję. Nieświadomie podjętych decyzji. Że jak zapytam samą siebie za 20 lat jak to się stało, że jestem tu, gdzie jestem, jestem tym, kim jestem, robię to, co robię… to jedyną odpowiedzią będzie „tak jakoś wyszło…”.
I to banie się jest bardzo motywujące tu i teraz.
Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *