Hey Mister Ohad, czyli dlaczego warto zobaczyć film „Mr. Gaga”

Ohad Naharin, „Last work”
Na blogu zapanowała cisza, bynajmniej nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia i nic się nie dzieje. Dzieje się dużo, do powiedzenia mam aż nadto, ale… nie zawsze warto mówić.
Dzisiaj mówię! Że jakiś czas temu mogłam przedpremierowo obejrzeć film „Mr. GaGa” i ponieważ 10 marca wchodzi do repertuaru kin, dzisiaj o tym.
 
Film to opowieść o życiu i twórczości tancerza i choreografa Ohada Naharina, który uczył się i tańczył w najbardziej znanych zespołach na świecie, jednocześnie tworząc swój własny język ruchu, który z czasem nazwał GaGa. Ohad po latach spędzonych w USA wrócił do ojczystego Izraela, gdzie objął stanowisko dyrektora artystycznego Batsheva Dance Company. Nie powiem nic więcej o tej historii, bo warto ją zobaczyć w filmie, ale zapewniam, że film nie jest o tancerzu, który tańczy 😉 Oprócz tańca w filmie pojawia się motyw wojny, traumy, polityki, walki o wolność w kulturze, miłości, śmierci, poświęcenia… według mnie zdecydowanie nie jest to film wyłącznie dla osób, które jakkolwiek są związane z tańcem.
 
Czy to jest film o tańcu?
To film, w którym taniec jest bardzo ważnym tematem, bo w końcu to film o Ohadzie, a taniec był i jest tworzywem, którym się posługuje w swoim życiu, ale przede wszystkim to film o stracie i o tym, że na stracie można budować.
 
Dlaczego według mnie warto zobaczyć film „Mr. GaGa”?
  • bo jest to przegląd twórczości Ohada Naharina w bardzo przystępnej formie – jeśli nie masz pojęcia o jego twórczości, jeśli nie masz pojęcia o tańcu tańczonym w Izraelu, to ten film poglądowo da Ci obraz tego, jak to wygląda (i dlaczego tylu tancerzy obiera kierunek Izrael).
  • bo film przybliża postać Ohada Naharina, który jest niezwykły, po prostu.
  • bo przez to, że to film tak naprawdę o Naharinie, przez cały seans będziesz walczyć z wrażeniem, że mówi do Ciebie dr House, serio!
  • bo bez względu na to czym się zajmujesz, na jakim polu działasz, historia Ohada opowiedziana w tym filmie jest bardzo uniwersalna – i choć według mnie miał on dużo szczęścia (lub też karma mu się odwdzięczyła), bo zdecydowanie nie każdy, kto nie obawia się szukać i odmawiać wielkim postaciom osiągnie taki sukces, to jest to konkretna inspiracja, do tego żeby iść swoją drogą i unikać kompromisów, w których musisz stać się kimś, kim nie jesteś.
  • bo to film o ogromnej mocy twórczej, o osobie, która taką moc posiada i wykorzystuje w naprawdę ciężkich chwilach życia i ja bardzo otwarcie mu tego zazdroszczę.
  • bo chociaż Ohad tańczył od zawsze, to formalną naukę tańca zaczął w wieku 22 lat, a naukę tańca klasycznego w wieku 23 lat – nie oszukujmy się, kochamy takie historie, bo szukamy w nich nadziei dla siebie.
  • bo to film o osobie, która nie dziękowała pokornie na kolanach za okazaną uwagę, tylko odważnie odchodziła, jeśli jej coś nie pasowało z miejsc i od ludzi, o których tysiące tancerzy na świecie marzy – a to dla mnie tak zupełnie osobiście zasługuje zawsze na podziw.
  • bo bez względu na to czy tańczysz czy nie, to film o poszukaniu swojej drogi, siebie i ewolucji jaką się przechodzi i po tym filmie możesz spojrzeć na siebie z innej perspektywy.
  • bo to film o powołaniu! A ja bardzo lubię myśl, że każdy jest do czegoś powołany, tylko musi to odkryć, a jeszcze bardziej lubię myśl, że samemu można się do czegoś powołać.
  • bo wreszcie to film o tym, że każdą traumę można przepracować i co więcej – można przepracować ją ruchem. Każde nieszczęście może być tworzywem, z którego coś zrobisz, a jeśli jesteś genialny, to może nawet stanie się to narzędziem gotowym do użycia przez osoby, którym dopiero przyjdzie mierzyć się z nieszczęściem. Jak spojrzy się na ten film z dalszej perspektywy, to od początku do końca podejmowany jest temat traumy i stresu pourazowego, a te tematy są mi bardzo bliskie.
  • bo chociaż tancerze w tym filmie zachwycają techniką, to bez względu na to czy znasz się na tańcu czy nie, czy chciałbyś to tańczyć czy nie, odrzucając analizę ruchu, analizę tematu, analizę postaci i każdą inną analizę – ten film jest po prostu piękny i poruszający.
 
Warszawo! W piątek 3 marca o godzinie 19.00 w kinie Muranów odbędzie się pokaz filmu, po którym odbędzie się spotkanie z producentem filmu Barakiem Heymannem!
 

 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *