To nie jest recenzja Kreacji 9!

fot. Murgrabia, plakat: Wąsik
Obejrzałam dzisiaj w Teatrze Wielkim długo wyczekiwane Kreacje 9. W skrócie – Kreacje to odbywające się od kilku lat warsztaty choreograficzne dla tancerzy Polskiego Baletu Narodowego, którzy otrzymują budżet i sami organizują spektakl składający się z kilku choreografii. 
 
Niecierpliwie czekałam na dzisiejszy wieczór, ale zupełnie nie czuję się na siłach recenzować. 
Mogę napisać bardzo wybiórczo o moich wrażeniach?
 
W całości tegorocznych Kreacji czegoś mi zabrakło, na myśl przychodzi mi, że niektórym czasu, a niektórym pomysłu, ale jeszcze póki co piszę o tym, co fajne:
– mamy w naszym polskim balecie życie, dużo życia!
– wybór muzyki bardzo na plus,
– nasi tancerze i tancerki są piękni, po prostu.
 
 
Tak zupełnie subiektywnie bardzo podobała mi się pierwsza praca „Transference” („Przeistoczenie”) w choreografii Pauliny Jurkowskiej i Pawła Koncewoja, w wykonaniu Jaeeun Jung, Pauliny Jurkowskiej, Anny Mendakiewicz i Pawła Koncewoja. W programie przy opisie tej choreografii znajdujemy słowa „współgraj ze swoją życiową energią!” i ja to współgranie naprawdę zobaczyłam. Energia, ekspresja, życie, piękne i silne kobiety, płynność, elastyczność, moc, dużo mocy. Nie ukrywam, że korzystanie z życiowej energii, poddawanie się zmianom i wyrażanie tego, co kotłuje się w środku to bardzo bliskie mi rzeczy (cieszę się, że mam osoby, które potrafią moje zachwyty jakimś tancerzem ugasić słowami „to nie ekspresja, to alkohol”), dlatego praca tego duetu była dla mnie bardzo interesująca i stanowiła duże doładowanie energii. Oglądając taniec zwracam uwagę nie tyle na moją głowę, co na uczucie płynące z ciała i w tym przypadku moje ciało krzyczało: chodźmy żyć! Kawałki synchronicznego tańca dziewczyn na podłodze bardzo na plus i choć zwróciłam uwagę na drobne techniczne detale, które można poprawić (np. niezamierzony różny stopień wyciągnięcia nogi w górę w klęku), to z pewnością nie zaburzają one ogólnego odbioru pracy, a dla widzów nie mających obsesji na punkcie strony technicznej pewnie były niezauważalne. Chwilami zastanawiałam się czy oświetlenie działa tak, jak było zaplanowane, ale może to kwestia miejsca na widowni (?).
Uwielbiam żywiołowe choreografie, bez względu na tematykę, lityczne smętne duety mnie nie przekonują, dlatego bardzo cieszy mnie, że mogłam obejrzeć w naszym teatrze choreografię wibrującą życiem, przy której nawet jaskrawa zieleń kostiumów jest w pełni uzasadniona (i mile widziana).
 
W pamięć zapadła mi również choreografia „Ad Extrememum” Stelli Walasik (tancerze: Svietlana Owsiankina, Stella Walasik, Lorenzo Alberti, Rinaldo Venuti).
Szczerze, nie wiem czy to jest dobra choreografia, mam wątpliwości czy zdjęcie rzeźby w tle było konieczne, ale wiem, że emocjonalnie trafiło w punkt i idealnie zgrało się z moimi ostatnimi stanami i przemyśleniami, dlatego z zapartym tchem obejrzałam od początku do końca i nie było mowy o szukaniu z nudy niedociągnięć technicznych (no tylko ten anioł w tle… :D)
Bardzo na plus wykonanie oraz wybór muzyki – Stella wykorzystała piosenkę Romana Kołakowskiego „Piosenka starych kochanków” – jestem ogromną fanką tańczenia do muzyki z pięknymi polskimi tekstami, a rzadko jest ona wykorzystywana. 
 
No dobrze, jeszcze „Dwa światy” Chrościelewskiego w wykonaniu Anny Czeszejko, Anety Zbrzeżniak i Maksima Woitiula. Od jakiegoś czasu staram się oglądać balety i spektakle taneczne nie skupiając mojej uwagi od A do Z na stronie technicznej i na samym tańcu, ale patrząc na całość – spektakl z wybraną choreografią, jakością ruchu, wybranymi przez kogoś tancerzami, wybraną muzyką, scenografią, kostiumami, oświetleniem… W tym przypadku poległam. Należę do tych osób, które jak widzą Maksima na scenie to trochę zapominają o całej reszcie, ALE! Od jakiegoś czasu moją uwagę na scenie przykuwa Ania Czeszejko i dzisiaj była dla mnie równie zachwycająca jak Woitiul. Byli piękni i ciężko odnieść mi się do całości, choć kiedy „Dwa światy” się skończyły byłam zaskoczona – spodziewałam się dalszego ciągu.
 
Oprócz tych trzech prac na Kreacjach 9 zaprezentowanych zostało jeszcze pięć choreografii. We wszystkich podobał mi się dobór muzyki, we wszystkich byłam zachwycona dłuższymi bądź krótszymi fragmentami choreografii i oczywiście niezmiennie zazdroszczę naszym tancerzom ich umiejętności tanecznych.
Nie mam potrzeby porównywać tegorocznych Kreacji do poprzednich edycji, z pewnością zrobią to inni, więc tak po prostu – wszystkim twórcom i wykonawcom gratuluję i czekam na przyszły rok 🙂
 
Zostawiam Was z piosenką wykorzystaną w „Ad Extrememum” Stelli Walasik:
Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *