List do siebie sprzed lat, list do Kasi.

W tym tygodniu skończyłam 27 lat. Zainspirowana pisaniem listów do siebie w przyszłości i siebie z przeszłości, napisałam list do siebie, list do Kasi, która 7 lat temu kończyła 20 lat i czekała na ocenę skuteczności prawie rocznego leczenia onkologicznego. I nie wiedziała czy bardziej przeraża ją wizja kontynuacji leczenia, czy wizja tego, że trzeba wstać, wyjść od lekarza i iść jakoś żyć…
 
 
list do siebie
 
 
Warszawa, 09 lipca 2017
 
 
Moja Kasiu,
 
na wstępie chciałabym wyrazić radość z tego, że z Twoim zdrowiem jest już dużo lepiej. Wiem, że było bardzo ciężko, wiem też niestety, że to jeszcze nie koniec, dlatego musisz na każdym kroku szukać powodów do zachwytu. Zgromadzone zachwyty przydają się, jak robi się ciężko, pamiętaj o tym.
 
Kasiu, z tego co wiem możesz wrócić na studia i nie masz pojęcia na który kierunek… Olej to zastanawianie się. Nie trać na to czasu, idź tam, gdzie zaczynałaś przed chorobą. Skończysz 3 rożne kierunki studiów zanim podejmiesz decyzję o pójściu na taki, który wreszcie będzie dla Ciebie odpowiedni. Nie, nie ma go wśród rozważanych przez Ciebie opcji. Chyba jeszcze nawet o nim nie słyszałaś, wiesz?
 
Wiem, że martwisz się o powrót do formy, do ruchu, do fitnessu, tańca. Wiem, co mówią Ci lekarze i bliscy, ale oni nie mają racji. Dasz radę dojść do dobrej formy, zobaczysz, jeszcze będziesz instruktorką tańca przez jakiś czas, nie żartuję! Wiem, że teraz zabrzmi to dla Ciebie absurdalnie, ale za kilka lat zatańczysz na scenie Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie i kilkukrotnie w innym teatrze… Będziesz też tańczyć pokazy latino, jeden zrobisz nawet całkiem sama! Dlatego zaciśnij zęby i keep going, bo mimo, że teraz ledwo chodzisz, a budowanie formy będzie czasami ponadludzkim wysiłkiem dla Ciebie, to się opłaci. 
 
Kasiu. Wiem, że boisz się, że nie poznasz nigdy żadnego fajnego faceta. że każdy ucieknie z krzykiem, jak tylko dowie się o Twoich przejściach. I tak będzie, będą uciekali. Będziesz zawsze otoczona naprawdę szerokim wianuszkiem facetów, ale oni będą cały czas w blokach startowych gotowi do ucieczki, jeśli chciałabyś powiedzieć im o raku i o tym, co jeszcze przed Tobą, a czego jeszcze nie wiesz… Ale wśród nich będzie ktoś, kto nigdy nie lubił biegać. To będzie ciężkie, nawet bardzo ciężkie i na końcu nie będziesz stała w białej sukni przed ołtarzem. Ale zobaczysz jak ta historia Cię zmieni i nigdy nie będziesz żałowała… Potem będą pojawiać się rożni inni, zdziwisz się naprawdę jak ich poznasz i odkryjesz wspólny mianownik. Większość będzie z tych uciekających, czasami niektórzy będą zostawać chwilę dłużej i te chwile będą super. Może potem wreszcie poznasz kogoś, komu z reakcji „walka albo ucieczka” została tylko walka? Tak jak Tobie. 
 
Kasiu. Wiem, że boisz się wszystkiego. Że nie masz pojęcia jak masz przeżyć następne dwa tygodnie, miesiąc, rok, 5 lat, 7 lat… Jak masz wejść w zupełnie nowy świat jako zupełnie nowa osoba… Jeszcze o tym nie wiesz, ale będziesz pisać i mówić, że jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie i rzeczywiście tak będzie. Nie wiesz, że opracujesz swoją własną filozofię chwili i dzięki niej przetrwasz tragiczne wydarzenia, które spotkają Cię za 2 lata. Jeszcze nie wiesz ilu osobom pomożesz i ile osób pomoże Tobie. 
 
Kasiu, przeżyłaś właśnie piekło chemioterapii i całej tej choroby, ale następne lata też nie będą łatwe. Będziesz szukała swojej nowej tożsamości, cały czas w lęku o zdrowie, będziesz próbowała wracać do formy, mimo krzyków lekarzy, będziesz robiła postęp po to, żeby znowu wylądować w szpitalu… Będziesz błądziła, będziesz cierpiała, nie będziesz potrafiła udźwignąć śmierci Twoich bliskich osób i wszystko będzie wydawało się durnym żartem i katastrofą, ALE… jak już wyrzucona przez to wszystko na brzeg załapiesz oddech, to zobaczysz cały świat w innych kolorach. Będziesz zmęczona, ale będziesz już rozumiała.
 
Kasiu, przyjdzie dzień, kiedy poczujesz, że tak naprawdę zostałaś OBDAROWANA.
Nie obdarowana chorobą, śmiercią, utratą bliskich osób… zostałaś obdarowana niezwykłą wrażliwością i wytrwałością, dzięki którym żadne z tych wydarzeń nie zostanie przez Ciebie zostawione ot tak. W bólu i łzach będziesz rozkładać je na czynniki pierwsze, po to, żeby te miliardy puzzli składających się z wydarzeń, ludzi, słów, napisów, emocji, przyczyn i skutków ułożyć na nowo. W CAŁOŚĆ. 
 
Kasiu… to dla Ciebie abstrakcja. Teraz znowu wypadły Ci odrastające już włosy, mimo że minął tydzień od ostatniej chemioterapii, nie spodziewałaś się tego. Ale za kilka lat będziesz miała długie włosy, będziesz też miała tatuaż! Zawodowo będziesz zajmowała się czymś, o czym dzisiaj w ogóle nie myślisz, w weekendy będziesz studiować teorię tańca. Wiesz, że każda Twoja wolna chwila będzie przepełniona tańcem? Wiesz, że będziesz tak tańczyła, że nikt nigdy nie domyśli się Twojej historii…? Będziesz silna i niezależna. A jednocześnie nadal tak wrażliwa, że byle słowo będzie powodowało skurcz w brzuchu. Będziesz bardzo odważna, nauczysz się żądać. Będziesz też wytrwała i znosząca ból. Czasami będziesz kapryśna, kiedy ktoś nie będzie okazywał Ci oczekiwanej przez Ciebie uwagi. Ale będziesz umiała zapytać, kiedy należy zapytać i przemilczeć, kiedy lepiej milczeć. 
 
Kasiu. Za kilka lat będziesz bardzo szczęśliwa, to poczucie szczęśliwości będzie tak wielkie, że wyprze zupełnie lęk o długość Twojego życia. Będziesz zdrowa. Będziesz świadoma. Będziesz miała bardzo piękne życie, wiesz? 
 
Teraz może Ci się wydawać, że choroba i leczenie są tak wielkim tematem, że zdominują całe Twoje życie. Ja jestem od tego, żeby powiedzieć Ci, że to Twój wybór. Bo możesz żyć tak radosnym niesamowitym życiem, że za kilka lat nie będziesz mogła uwierzyć, że to naprawdę Twoja historia.
 
Wszystkiego dobrego, płyń!
 
Trzymaj się ciepło,
Twoja Kasia.
Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

One Reply to “List do siebie sprzed lat, list do Kasi.”

  1. Trafiłam tu całkiem przypadkiem i bardzo się cieszę bo dzięki temu co tu przeczytałam czuje się znowu silna bardziej zmotywowana do zycia do dzialania do wyznaczania sobie nowych celów…. Kasiu bardzo dziękuję za tą moc👌

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *