Pierwsze tańce, część 1. Solo czy w parach?

Dzisiaj mam dla Was pierwszą część wpisów dedykowanych osobom, które chciałyby zacząć tańczyć. Dla tych, którzy by nie chcieli mam kilka rad, dzięki którym może zechcą… Zapraszam!

Jeśli mnie znasz i jeszcze nie tańczysz, to pewnie nie raz usłyszałeś ode mnie „no to idź na jakieś tańce!”. Im częściej to pada w Twoim kierunku, tym lepiej, bo prawdopodobnie lubię Cię tak bardzo, że chcę Twojego szczęścia, a szczęście=taniec!

Powoli zbliżamy się do września, mojego ulubionego miesiąca w roku, kiedy w szkołach tańca pojawią się nowe grafiki zajęć, zapewne bogate w grupy ruszające od podstaw. Bardzo łatwo mi w takiej sytuacji powiedzieć „no weź się na coś zapisz”, ale w mojej głowie zaświtała myśl, że taka osoba, co to nawet by się na coś zapisała po prostu nie ma pojęcia NA CO… To ja wyjaśnię, bardzo subiektywnie. Dzisiaj zacznijmy od pierwszej decyzji:

Od tej decyzji zależą Twoje kolejne taneczne wybory. Nie jestem w stanie zrobić listy plusów i minusów dla tańca w parach oraz solo, bo to, co dla jednych jest wielką wadą (np. że trzeba przytulać się do obcych ludzi) dla innych jest największą zaletą. 

Zajęcia solo będą dobrym wyborem na start, jeśli:

  • musisz popracować nad kondycją, a może nawet wypracować ją od zera. Tańce w parach jak każda aktywność fizyczna pomagają spalić kalorie, jednak z reguły na tych początkowych etapach są dużo mniej intensywne niż zajęcia solo. Przykład: zajęcia na pierwszym poziomie z tańca towarzyskiego zmęczą Cię mniej niż zajęcia latino solo na poziomie początkującym, wynika to przede wszystkim z tego, że zajęcia w parach wymagają nieco więcej tłumaczenia oraz uwaga rozkładana jest na dwie osoby: partnera i partnerkę, podczas gdy na zajęciach solo mniej się mówi, a więcej tańczy konkretną choreografię przygotowaną przez instruktora. 
  • szukasz zajęć tanecznych, na których wypracujesz ładne linie ciała, ładne kołysanie biodrami, odrzucanie włosów i zalotne spojrzenia… – te elementy będą przewijać się również na zajęciach w parach, ale ćwiczy się je głównie na zajęciach solo. Na zajęciach w parach skupiamy się głównie na prowadzeniu i podążaniu (leading&following) oraz na ćwiczeniu kontaktu z partnerem/partnerką, nie ma po prostu czasu na skupianie uwagi na stylingu, czyli wszystkich ozdobnikach tańca stosowanych zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. To ważna pozycja, ponieważ często spotykam się z osobami, które tańczą wyłącznie w parach i co prawda kroki znają świetnie, jednak warto byłoby popracować nad wdziękiem w tańcu. 
  • obawiasz się tańczyć w parze, bo nigdy tego nie robiłeś, a właściwie nigdy nic nie tańczyłeś. Wtedy pójście na kurs solo daje Ci na przyszłość wieeeelką przewagę… Bachatę, salsę, kizombę, latino i wiele innych stylów możesz zacząć tańczyć solo i spędzić tak kilka miesięcy, przyzwyczajając się do muzyki, ucząc się wyłapywać rytm oraz oczywiście ucząc się kroków danego tańca. Potem zapisujesz się na ten sam taniec od podstaw, tyle że w parach – masz przede wszystkim wtedy ten komfort, że jedyny „stresor” to jest osoba, z którą tańczysz, nie musisz się martwić o zapamiętanie kroków czy wypadanie z muzyki.
  • jest Ci smutno, źle, masz za sobą trudny okres w życiu, jesteś przepełniony frustracją, nie masz ochoty na tak zwane „small talk”, przechodzisz w życiu okres, kiedy powiedzenie w sklepie „dzień dobry” jest niemalże nadludzkim wysiłkiem. Tak też bywa i ja to doskonale rozumiem. Na pewnym etapie taniec w parach może pomóc uporać się z tym stanem, ale zajęcia solo są dobrym pomysłem na start – uwierz mi, bez względu na to jak wielka czarna dziura Cię teraz pochłania, tańczenie na pewno pozwoli Ci ujrzeć świat i ludzi w nieco lepszych barwach!
  • czujesz się bardzo niepewny/niepewna siebie. Tańczenie solo, czy tego chcesz czy nie, wymaga mierzenia się ze swoim odbiciem w lustrze. Wiem, że początki są trudne i możesz często słyszeć od instruktora „nie patrz w ziemię, głowa do góry!”. Pocieszające jest to, że w pewnym momencie samoocena, a może raczej SAMOAKCEPTACJA zaczyna szybować w górę. Oczywiście nadal widzisz, że tu masz za dużo centymetrów, tu za mało, a osoba obok Ciebie wszystko tańczy lepiej, ale wykorzystywanie swojego ciała w tańcu i proces nauki sprawiają, że zaczyna się odbierać siebie jako osobę, która po włożeniu w coś odpowiednio dużo wysiłku jest w stanie osiągnąć bardzo wiele z tego, co sobie zakłada. Taniec bywa niewdzięczny, zwłaszcza kiedy jest się już zaawansowanym, ale przez pierwsze kilka lat tej przygody naprawdę widać postępy i są one bardzo namacalne, a to bardzo podbudowuje.
  • marzy Ci się pokazywanie na scenie. Zajęcia solo to nie tylko kursy, ale też treningi formacji, w których można wypracować pokaz taneczny i zaprezentować go na imprezie, turnieju, konkursie… Oczywiście jest to dla osób nieco bardziej doświadczonych tanecznie, ale w dużych miastach tego typu grupy są raczej powszechnie dostępne i ktoś, kto regularnie przez rok uczęszczał na zajęcia spokojnie powinien sobie poradzić z pokazem. 

Z kolei tańce w parach powinieneś wybrać, jeśli:

  • chcesz nauczyć się tańczyć na imprezach, weselach, studniówkach… Bez względu na to jaki taniec w parach wybierzesz – napiszę o tym w kolejnym poście, nabędziesz umiejętności wystarczające do tańczenia w każdych okolicznościach. Poczucie rytmu oraz kilka trików zazwyczaj wystarcza, żeby zrobić wrażenie na wszystkich ciociach oraz koleżankach i kolegach, którzy nie zajmują się zawodowo tańcem. Na kursie solo też poprawisz „ogólne” umiejętności taneczne i odnajdziesz się na imprezach przy kawałkach tańczonych solo, ale nauka prowadzenia (lub podążania w przypadku kobiet) to bardzo ważna rzecz, którą po prostu warto opanować pod okiem instruktora i komentujących partnerów/partnerek 😉
  • chcesz rozszerzyć swoje grono znajomych i to nie tylko na ekranie Facebooka. Kursy tańców w parach w pewnych środowiskach bardzo szybko zostają przeniesione również na czas „pozalekcyjny”. W środowisku tańców latynoskich pojawiają się imprezy integracyjne organizowane przez szkoły tańca, wyjścia na piwo organizowane przez kursantów, wspólne wyjścia na imprezy tematyczne. W środowisku tańca towarzyskiego coraz popularniejsze są konkursy i turnieje dla amatorów, gdzie można wystartować naprawdę znając podstawy podstaw. Wokół takich wydarzeń buduje się społeczność, z którą świętuje się potem sukcesy i opłakuje porażki. Taka społeczność jest również ważna wtedy, kiedy dopada Cię codzienne życie i nie masz siły ani ochoty iść na trening – kiedy wiesz, że na sali ktoś na Ciebie czeka, po prostu idziesz, ale to akurat dotyczy również znajomości zawiązanych na zajęciach solo. 
  • chcesz ośmielić się tańczyć z obcymi ludźmi… idealne rozwiązanie dla tych, którzy na imprezie w stoją pod ścianą i panicznie wręcz boją się z kimkolwiek zatańczyć. Nauka tańca na kursie początkującym w szkole tańca to BARDZO komfortowa sytuacja. Prawdopodobnie nikt nic nie umie, więc jeśli raz Ty się czymś wygłupisz to albo pozostanie to niezauważone, albo na następnych zajęciach wygłupi się kolejna osoba. Jeśli na tym kursie znajdą się osoby, które już potrafią tańczyć to zapewniam, że nie są tam po to, żeby się z Ciebie śmiać. Najczęściej przyprowadziły na pierwsze zajęcia początkujących znajomych, zostały poproszone o statystowanie na zajęciach z powodu braku odpowiednich damsko-męskich proporcji lub są na przykład po poważnej kontuzji i dopiero zaczynają wracać do ruchu, więc idą tam, gdzie jest według nich bezpiecznie.
  • szukasz partnera/partnerki, ale nie tylko do tańca, a również po prostu do życia. Tu w ogóle nie ma się czego wstydzić, choć może nie warto tego ogłaszać przed całą grupą na pierwszych zajęciach 😀 Tańce są doskonałą okazją do poznania kogoś, z kim zbudujemy później relację. Dla takich osób poleciłabym na pewno salsę/bachatę/kizombę/zouk, gdzie poprzez rotację w parach na zajęciach mamy okazję poznać wiele osób. W tej chwili tańczą naprawdę wszyscy: studenci, lekarze, sekretarki, prawnicy, malarze… i naprawdę w każdym wieku. I z moich doświadczeń, i z doświadczeń osób z mojego otoczenia naprawdę potwierdzam, że można poznać super osobę na tańcach i uważam, że jest to naprawdę dobry sposób. 
  • masz niską samoocenę… tak, wiem, że wymieniłam to również przy tańcach solo. To trochę zależy od indywidualnych przyczyn niskiej samooceny i tez osobowości konkretnej osoby. Tańcząc w parach, bez względu na to czy jesteś mężczyzną czy kobietą, prędzej czy później zaczniesz słyszeć wiele komplementów na temat tego jak tańczysz, ale też różnych innych miłych słów. Otrzymasz potrzebne Ci zainteresowanie oraz uwagę ze strony innych osób i jeśli kiedykolwiek myślałaś, że jakiś typ z Twojego nietanecznego życia odrzucił Cię, bo masz w biodrach 6 centymetrów więcej niż powinnaś, szybko przekonasz się, że chętnie ustawiłaby się do Ciebie kolejka osób, dla których możesz mieć nawet 40 centymetrów za dużo. 
  • chcesz zrealizować niespełnione marzenia o turniejach tańca… Jeśli będąc dzieckiem zawsze zazdrościłeś/zazdrościłaś kolegom tańczącym taniec towarzyski, naprawdę nic straconego. W Polsce całkiem nieźle radzi sobie format Pro-Am, czyli turnieje tańca towarzyskiego, w których występuje Pro-profesjonalny tancerz tańca towarzyskiego z Am-amatorem, który się od niego uczy. Na tych konkursach oceniany jest tylko Amator. Są piękne sukienki, buty na wysokim obcasie, elegancka widownia i oczywiście punktacja, puchary, medale, podium. Możesz oczywiście tańczyć z partnerem/partnerką, który tak jak Ty jest amatorem i startować na turniejach przeznaczonych stricte dla amatorów. 

Dzisiaj tyle przyszło mi do głowy. Osobiście jestem fanką chodzenia na zajęcia solo oraz w parach jednocześnie, chociaż wiem, że dużym problemem jest najczęściej wygospodarowanie czasu na to, no i oczywiście od czegoś trzeba zacząć. Mam wrażenie, że nieco więcej odwagi trzeba wykazać idąc na pierwsze w życiu tańce tańczone w parach, ponieważ tam nie mierzysz się tylko ze sobą, swoim odbiciem i swoimi lękami, ale masz też przed sobą żywą osobą (która najczęściej również jest onieśmielona!). Każdy z nas ma różne potrzeby i w przypadku tańca zdecydowanie warto się kierować nimi, a nie tym, gdzie i na co chodzi koleżanka… Chociaż z pewnością raźniej iść pierwszy raz na zajęcia z kimś, kogo się zna. W tańcu, tak w ogóle, chodzi przede wszystkim o radość i to znajdziesz i na zajęciach solo, i na zajęciach w parach. Moja główna rada dla osób zaczynających tańczenie to żeby naprawdę poszły na zajęcia z kursie początkującym. Nie dlatego, że nie wierzę, że nie dacie sobie rady na bardziej zaawansowanych poziomach, ale myślę, że łatwo się zrazić zaczynając naukę później niż reszta grupy. Pamiętajcie też, że tak jak my wszyscy się różnimy, tak różni są instruktorzy tańca i wcale nie oznacza to, że są źli. Jedni są bardziej otwarci, ekspresyjni i ekstrawertyczni, inni bardziej powściągliwi – ja uważam, że to dobrze, bo sama też mam pewne preferencje odnośnie prowadzących grupy. Warto eksperymentować i szukać tego odpowiedniego instruktora, bo jak go znajdziecie to naprawdę nadejdzie dzień, kiedy się zdziwicie co potrafi zrobić Wasze ciało!

W następnych postach poruszę temat tańców solo – co dla kogo i obiecuję nie pisać o rzeczach, których nikt, kto do tej pory nie tańczył i tak nie zrozumie. Analogicznie opiszę tańce w parach, postaram się podzielić znane mi style pod kątem potrzeb i osobowości osób, które chcą zacząć tańczyć.

Tymczasem miłej niedzieli!

 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

One Reply to “Pierwsze tańce, część 1. Solo czy w parach?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *