Wszystko to, czego życzę nam na nowy sezon taneczny.

Wraz z wrześniem zaczyna się w szkołach tańca nowy sezon taneczny. Niektórzy właśnie zaczynają swoją przygodę z tańcem, inni będą rozwijać pasję, która zrodziła się stosunkowo niedawno, a jeszcze inni będą dość szaleńczo dążyć do doskonałości, do pokazów, do konkursów i do sceny.

Z tej okazji wszystkim chciałabym życzyć:

  • silnego zdrowego ciała. Silnych sprężystych mięśni, które udźwigną to, co chcemy za ich pośrednictwem zrobić, stabilnych stawów, które pozwolą bezpiecznie przejść przez próby, odżywionych mocnych kości, którym żadne zmęczenie nie pozwoli się złamać, bogatej we wszystkie potrzebne składniki krwi, dzięki której nasza odporność pozwoli nam realizować cele, zdrowego wytrzymałego żołądka, który bez buntu pozwoli jeść i dostarczać ciału wszystkiego, co jest mu potrzebne.
  • silnego i zdrowego umysłu. Silnego, żeby wytrzymał zmęczenie, zniechęcenie i jesienny deszcz za oknem. Żeby miał mocną wolę tańczenia i przezwyciężał lenistwo. Zdrowego, żeby nie wyolbrzymiał wagi zarówno plusów, jak i minusów amatorskiej lub półprofesjonalnej tanecznej drogi, żeby widział taniec tym, czym on w rzeczywistości jest, żeby nie mnożył pseudo-wrogich spojrzeń i nie dodawał sobie komentarzy do tych wypowiedzianych na temat naszego tańca przez inne osoby.
  • rozsądku. Dzięki któremu będziemy mogli przycisnąć tam, gdzie trzeba przycisnąć i odpuścić, kiedy musimy to zrobić. Rozsądku i wyśrodkowania ilości naszego tańca, ale też rozsądku w podejmowanych odnośnie tańca i naszych tanecznych relacji decyzji.
  • odpowiedzialności. Za siebie, swoje zdrowie, grupę, w której tańczymy i pracę trenera i choreografa. Odpowiedzialności za to, co mówimy na głos, ale też za to, co chcemy przemilczeć. Odpowiedzialności w życiu, w którym musimy łączyć często pełnowymiarową czasowo pracę w innej dziedzinie z pasją, której poświęcamy dużo czasu. Też odpowiedzialności, która jest jak baletowe grand battement – pozwala celować jedną nogą w gwiazdy i chmury, ale drugą twardo stoi na ziemi.
  • głośnej intuicji. Intuicji, która pozwoli nam odejść z miejsc, które do nas nie pasują (ani my do nich) i poszukać miejsc, w których poczujemy się jak w domu. Intuicji w ruchu, która pozwoli nam znaleźć bezpieczne dla naszego ciała rozwiązania, zahamować w odpowiednim momencie lub rozluźnić mięśnie tę krótką chwilę przed ich zerwaniem
  • wybiórczo dobrego wzroku. Żeby widzieć każdy swój błąd w ruchu, ale żeby widzieć też postęp jaki robimy na przestrzeni czasu, którego najczęściej nie dostrzegamy. I żeby nie dostrzegać tych uniesień brwi, półuśmiechów i czujnych spojrzeń osób, z którymi tańczymy, a które niekoniecznie są naszymi przyjaciółmi (jeśli jednak wzrok mamy dobry, to życzę podwójnie silnego i zdrowego umysłu).
  • wrażliwości. Nie życzę nadwrażliwości, choć większość tancerzy, których znam tacy właśnie są, ale życzę mądrej wrażliwości w połączeniu z emocjonalnością, dzięki którym nasz taniec będzie chwytał za serce widzów i nie będzie tylko układem kroków. Żeby pamiętać, że w tańcu technika jest tylko ramą, w której należy się poruszać, ale nie jest jego esencją. 
  • czasu. Czasu na pracę, trening i życie pozataneczne. Czasu na wizytę u fizjoterapeuty, kiedy jest potrzebny, czasu na rolowanie i czasu na stretching. Czasu na wzmacnianie. Czasu dla bliskich osób i dla siebie, bo jeśli zabraknie nam z jakiegoś powodu tańca, to bez bliskich i siebie nie będzie opcji, żeby przetrwać.
  • przyjaciół. Żebyśmy nieustannie na tańcach poznawali fantastyczne wrażliwe osoby, ale też utrzymywali te relacje, które już zbudowaliśmy. Osób, z którymi będziemy wylewać pot i łzy, frustrować się i smucić po to, żeby potem razem cieszyć się z każdego wspólnego tańca. 
  • radości. Żebyśmy zawsze pamiętali, że zanim taniec zaczął mieć jakąkolwiek technikę był po prostu wyrażaniem emocji. I choć teraz mamy język, którym możemy się komunikować, ciało zawsze wie więcej i lepiej niż głowa, i pewne rzeczy łatwiej  jest zatańczyć. Żebyśmy cieszyli się z możliwości poruszania. 
  • ciekawych projektów. Oh, żebyśmy wszyscy trafiali do fajnych grup, na fajne kursy i warsztaty, żebyśmy przechodzili castingi i tańczyli w ciekawych spektaklach, które są dla nas wyzwaniem. Żebyśmy tańczyli jak najmniej rzeczy, które tańczymy zawsze, w zamian żebyśmy robili coraz trudniejsze i nowsze dla nas rzeczy. 
  • budowania świadomości przez ruch. Wiedzy o tym kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Wiedzy jak reagujemy w stresujących sytuacjach, kiedy jesteśmy zmęczeni, kiedy jesteśmy roześmiani. Poznania własnych granic i sprawdzenia czy pójdziemy dalej. Zobaczenia wszystkich swoich kompleksów i słabości, które w tańcu widać doskonale i sprawdzenia czy w ogóle chcemy coś z nimi robić. Poznania czy wybieramy grupę, czy jednostkę. Określenia tego skąd przyszliśmy i dokąd idziemy. 

Takie życzenia ode mnie na nowy sezon. Te życzenia są w sumie też bardzo DLA MNIE. W poprzednim sezonie zdecydowanie zabrakło mi silnego ciała i silnego umysłu. Rok temu jesienią szykowałam się do konkursu, który nie poszedł mi jakoś wyśmienicie, potem wróciłam do mojej grupy modern, zatańczyłam grudniowe pokazy, odeszłam z pracy, przeprowadziłam się, stresowałam szukaniem nowej pracy i wymiękłam. W styczniu zaliczyłam cały miesiąc chorowania, a zaraz po tym w lutym nabawiłam się kontuzji, która z powodu 2 lat zaniedbywania zdrowia trwała zdecydowanie dłużej niż mówił mi Internet. Zabrakło mi rozsądku, co do odżywiania i odpoczywania, czasu na sen i rolowanie, odpowiedzialności za moje zdrowie, intuicję zdzieliłam przez łeb chcąc więcej i mocniej, radość gdzieś wyparowała… To nie był udany sezon. Wczoraj wieczorem miałam pierwszy po wakacyjnej przerwie trening grupy, w której tańczę i ponieważ wciąż jestem słaba w ciele i w głowie, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć sobie tego wszystkiego. 

I Wam też 🙂

Tańczcie dużo i mądrze, bo bez tańca rzeczywistość jest dużo uboższa. Sprawdzone info po wielu miesiącach ograniczenia ruchu i leczenia nogi. A jednocześnie nie tańczcie tak dużo, żebyście nie mieli w życiu nic poza tańcem, bo potem zderzenie z przerwą w ruchu, wolnym czasem i samym sobą jest dość bolesne.

Keep your eyes on the stars and your feet on the ground. 

 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

One Reply to “Wszystko to, czego życzę nam na nowy sezon taneczny.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *