Baj i haj! Czyli zmiana daty :)

Rzutem na taśmę blogowo również kończę ten rok. Było tak jak napisałam rok temu:

„W 2017 chciałabym jednego – być nieustraszoną. Bo tak jak w poprzednim roku odważnie podjęłam masę nowych wyzwań i decyzji, które – dzisiaj śmiało mogę to powiedzieć – wywróciły wszystko w moim życiu, tak teraz przede mną chyba jeszcze trudniejsze – wytrwanie w tych decyzjach, a jednocześnie nie zamykanie się w nich.”

Zdecydowanie w tym roku potrzeba było nieustraszoności, żeby wyjść z niektórych decyzji, żeby się w nich nie zamknąć.

2017 rok to zmiana pracy, zmiana mieszkania, dwie sesje na studiach, napisanie i obronienie pracy magisterskiej na studiach, które skończyłam dwa lata wcześniej. To rok kontuzji i dużej weryfikacji tego jak żyję – czego w moim życiu jest za dużo, czego za mało. Było kilka pokazów tanecznych, konkurs, ale też dużo złych emocji związanych z tańcem. Było poznanie kilku fajnych osób, zbliżenie się do niektórych i definitywne pożegnanie z innymi. Był totalny dół w kontekście myślenia o sobie, serio, chyba nigdy nie doświadczyłam takiego czegoś. Było milion obejrzanych tańców i przeczytanych tekstów o tańcu.

No i blog…

Przeniesienie na własną domenę i zrobienie samodzielnie strony. Rzeczywiście jesienią myślałam, że wysadzę bloga w kosmos, ale na szczęście tego nie zrobiłam i jest nowa energia. Są nowe pomysły, które już zaczęłam tu wcielać w życie, może już ktoś zauważył, ale chwalić się nimi będę jak skończę, bo póki co wciąż są w wersji testowej.

Teraz czuję, że 2018 rok będzie dla mnie rokiem przełomowym. Nie czuję spokoju, ale ogromną ekscytację. Wiem, że to tylko zmiana cyfry, ale są to całkiem fajne ramy, żeby cyklicznie spojrzeć na swoje życie.

I sobie, i Wam chcę życzyć w tym nadchodzącym roku jednego: lekkości.

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *