Chcę zostać tancerką, ale jestem za stara i mieszkam w Polsce!

No dobra, tytuł trochę kłamie, bo to nie są moje słowa… ale Wasze już tak 🙂 Już kilka razy dostałam na fanpagu bloga wiadomości o tym, że ktoś chce zostać tancerką, ale uważa, że nie ma szans, bo jest za stary. Piszą to najczęściej nastolatki, choć wiem, że takie sformułowania pojawiają się również u znacznie starszych osób, dlatego chyba czas uporządkować pewne kwestie. Dzięki upowszechnieniu tańca przez programy telewizyjne mamy rozkwit szkół tańca, które oferują bardzo różne zajęcia. Coraz więcej osób korzysta z tej oferty realizując swoje marzenia z dzieciństwa, ale u części z nich pojawia się w pewnym momencie rozgoryczenie, że zaczęli za późno i nigdy już nie zostaną tancerzem/tancerką.

Zaczynamy zatem od tego kto to w ogóle jest ta „tancerka”.

Najczęściej, żeby przypisać komuś jakiś zawód bierzemy pod uwagę dwie rzeczy: edukację formalną zdobytą w tym kierunku oraz fakt zarabiania na wykonywaniu jakichś czynności pieniędzy. Jednak w przypadku tańca te granice są nieco zatarte, ponieważ tak, jak bez dyplomu pielęgniarstwa nikt nas nie przyjmie do pracy w szpitalu na takim stanowisku, tak w zawodach artystycznych zdobyte jakkolwiek kompetencje są ważniejsze niż formalne kwalifikacje. W tej chwili w Wielkiej Księdze Zawodów mamy wyróżnione jako osobne grupy zawodowe: tancerzy baletowych, tancerzy i choreografów i instruktorów tańca. 

Osoby, które właśnie wchodzą w świat tańca często od dziecka chciały zostać tancerzami, ale nie doprecyzowują tego, kim taki tancerz jest. A odpowiedź na to pytanie jest kluczowa, ponieważ pociąga za sobą rożne możliwe ścieżki. I niesie trochę nadziei 🙂 Warto zanim popadniemy w rozpacz, że już na wszystko za późno zastanowić się czym tak naprawdę jest to „wszystko” i na czym nam zależy. Jak można realizować hasło „być tancerką”? Z pomysłów, które przychodzą mi do głowy:

  1. tancerka baletowa – w Polsce obecnie funkcjonuje 5 publicznych szkół ogólnokształcących o profilu baletowym (Warszawa, Łódź, Poznań, Bytom i Gdańsk). Do szkoły najczęściej przyjmuje się dzieci w wieku 10 lat, które spędzają tam kolejne 9 lat ucząc się „zwykłych” przedmiotów oraz tych związanych z tańcem. Po zdaniu dyplomu i maturze kończy się szkołę z dyplomem zawodowego tancerza baletowego.
  2. tancerka sportowa – czyli taniec towarzyski i turnieje. Edukacja najczęściej odbywa się w prywatnych szkołach tańca, potem taki adept tańca zrzesza się do klubu tańca sportowego. Trenuje się pod kątem zawodów, na turniejach zdobywa się punkty, które pozwalają awansować w krajowej oraz międzynarodowej klasyfikacji. Wygrane oczywiście pociągają za sobą pieniądze.
  3. tancerka rewiowa – edukacja może się zacząć w nieco późniejszym wieku, najczęściej odbywa się ona w prywatnych szkołach tańca, w technikach takich jak między innymi jazz, samba, burleska. 
  4. tancerka zespołów tańca ludowego – ponieważ ogólnokształcące szkoły baletowe mają w programie nauczania dość dużo godzin tańca ludowego, w zespołach często można znaleźć absolwentów takich szkół. Inną drogą do trafienia do takiego zespołu jest prywatna edukacja, która rozpocząć się może właściwie w każdym wieku. Tak, tak, to wszystkie te zespoły, które mogą wydawać się mało poważne, ale nie dajcie się zwieść – najlepsze polskie zespoły tańca ludowego jeżdżą w tournee po całym świecie i są bardzo dobrze odbierane! (ja podziwiam, bo dla mnie wszystkie te tańce to czarna magia!)
  5. tancerka w zespole/grupie – w tej kategorii mieści się wszystko. Zespoły powstające w prywatnych szkołach tańca, domach kultury, tańczące właściwie we wszystkich technikach, ale też grupy zakładane przez absolwentów kierunków związanych z tańcem, które zaczynają tworzyć spektakle i je wystawiać. 
  6. aktorka teatrów tańca – to tytuł, który można uzyskać zdobywając wykształcenie wyższe na takim kierunku. W Polsce mamy Wydział Teatru Tańca w Bytomiu, filii krakowskiej Akademii Teatralnej, gdzie możemy studiować aktorstwo teatrów tańca. W innych miastach tez pojawiają się takie kierunki, ale radzę uważnie czytać program, ponieważ kierunki o nazwach typu „aktor teatru muzycznego” są zdecydowanie bardziej nastawione na śpiew. Uwaga, nie trzeba mieć zawodowego wykształcenia tanecznego, żeby aplikować na takie studia po maturze (lub później :))
  7. tancerka teatralna – taniec w teatrze to nie tylko tancerze baletowi i Polski Balet Narodowy. W tej chwili powstają musicale i duże produkcje interdyscyplinarne, gdzie potrzebni są tancerze, niekoniecznie z wykształceniem aktorskim w tym kierunku. Mam wielu znajomych, którzy tańczą całe życie, choć nie posiadają formalnego wykształcenia tanecznego i z powodzeniem występują na deskach znanych teatrów. 
  8. tancerka niezależna – wykształcenie ma tutaj drugorzędne znaczenie, ważne jest to, co ma się do przekazania. I kontakty. Tancerze niezależni sami starają się pozyskać fundusze na swoje projekty – zarówno spektakle grane na scenach, jak i nagrania tańca, klipy, projekty edukacyjne… 
  9. tancerka pokazowa/show – i znowu, edukacja schodzi na drugi plan, wiek również… tacy tancerze najczęściej należą do agencji artystycznych, które regularnie robią castingi, żeby pozyskać nowe osoby. To typowo zarobkowa praca, najczęściej otrzymuje się zamówienie na wykonanie show na imprezie firmowej, imprezie choinkowej dla dzieci, animacji w centrum handlowym… To też wszyscy ci tancerze, którzy tańczą na koncertach sylwestrowych czy w „Jaka to melodia”. W tej grupie znajdzie się miejsce dla każdego, ponieważ upodobania są teraz bardzo szerokie. 
  10. swoja własna „tancerka”. Muszę dodać to na końcu. Nie każdy, kto kocha z całego serca taniec chce na nim zarabiać i pokazywać go publicznie. I to jest okej. Słyszysz…? 🙂 Naprawdę nie musisz wychodzić na scenę dlatego, że inni to robią. Taniec powinnaś mieć przede wszystkim głęboko w sercu. 

Wymieniłam możliwości wykonywania roli tancerki. Jak widzicie tylko tancerz klasyczny obowiązkowo musi mieć ukończoną szkołę, w której zdobywa zawód tancerza. W innych przypadkach wykształcenie taneczne jest oczywiście bardzo na plus, ale jego brak w większości projektów nie dyskwalifikuje kandydata. Osobiście uważam, że oprócz tytułu zawodowego i faktu zarabiania na tańcu pieniędzy bardzo ważnym kryterium nazywania się „tancerzem” jest po prostu utożsamianie się z tym określeniem. Myślę, że jak mówisz o sobie, że nie jesteś tancerką, tylko tak chodzisz sobie na te tańce, to tak jest. A jeśli któregoś dnia pomyślisz o sobie „tancerka”, to znaczy, że się nią stałaś. To zbyt płynny zawód, zbyt płynne zajęcie, żeby jednoznacznie określić, kto może używać tego określenia. Czy osoby, które zajmują się tańcem całe życie, ale nie zarabiają na nim nie są tancerzami? No są 🙂

To wracamy teraz do kwestii wieku…

„Jestem za stara…” Kiedy zacząć?! Czy już po ptakach?!

Teoretycznie warto zacząć tańczyć jak najwcześniej – bo ma się wtedy więcej czasu na taniec. Choć z drugiej strony umówmy się, dziecko czy nastolatek nie zawsze potrafią ten czas wykorzystać. 

W kwestii publicznego baletowego kształcenia zawodowego nauka rozpoczyna się w wieku 10 lat, najczęściej kandydaci do szkoły mają już podstawy tańca zdobyte w szkołach prywatnych. Czyli jeśli masz 14 lat to wszystko stracone? No właśnie nie, choć niewiele osób o tym wie. Jest możliwość dołączenia do szkoły baletowej później – jeśli jesteś zdolna, jeśli masz już jakieś podstawy tańca i predyspozycje. W tym celu należy skontaktować się ze szkołą w konkretnym mieście, która prawdopodobnie zaprosi Cię na spotkanie, sprawdzi twoje ciało i zdobyte już umiejętności. Wspominam tu o tej możliwości, choć szczerze mówiąc ja byłabym ostrożna. Nie bez powodu program nauczania jest rozłożony na 9 lat i przyspieszanie pewnego procesu nie zawsze kończy się dobrze. To, że nadrobisz braki i będziesz ciężką pracą starała się dorównać koleżankom z klasy jest raczej oczywiste, ale to czy Twoje ciało wytrzyma taki wysiłek i zmianę trybu życia to zupełnie inna sprawa. I odpowiedź na to pytanie może przyjść dopiero po kilku-kilkunastu latach objawiając się licznym kontuzjami i chorobami.

Również naukę tańca towarzyskiego warto rozpocząć jak najszybciej, ponieważ punkty w klasyfikacji oraz nadawanie kolejnych klas związane jest nie tylko z osiąganiem wyników na podium, ale też samym udziałem w określonej liczbie turniejów tańca. Ale i tu nic straconego… Na całym świecie, również w Polsce, popularność zdobył system Pro-Am, czyli nauka tańca oraz turnieje tańca, w których biorą udział amatorzy wraz z profesjonalistami. Są poziomy zaawansowania, są grupy wiekowe… Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem to niech da znać, napiszę o tym więcej. 

I teraz ta „cała reszta”… Uff. Jeśli masz talent, predyspozycje, nie boisz się ciężkiej pracy, to nie ma znaczenia czy zaczynasz tańczyć w wieku 15 lat, czy 23. To znaczy inaczej, ma znaczenie. Jeśli zaczynasz wcześniej pod pewnymi względami będzie Ci łatwiej – masz elastyczniejsze ciało, mniej kontuzji, a pod innymi trudniej – nie zarabiasz pieniędzy, nie masz środków na te wszystkie warsztaty, urządzenia do masażu i fizjoterapię, na które mogłabyś mieć fundusze zaczynając tańczyć jako dorosła osoba… Jak zaczynasz tańczyć mając 25 lat to Twoje ciało ma swoje negatywne przyzwyczajenia, masz pracę zawodową, obowiązki domowe, a z drugiej strony masz jasno wyznaczony cel, lepiej filtrujesz informacje, szybciej wyszukujesz to, co Cię interesuje… Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy. I warto bez względu na wiek je akceptować, uczyć się na nich i z nich korzystać. 

Bez względu na wiek, jeśli chcesz zostać tancerką, tańczyć w teatrze, w teledyskach – po prostu musisz wziąć się za robotę (wyłączam tu taniec klasyczny, o tym napisze poniżej :)). Ta „robota” to regularne zajęcia w stylu, na jakim się skupiasz, ale też w technikach pobocznych – nikomu, naprawdę nikomu, nie zaszkodzi poznać podstawy jazzu i tańca klasycznego. Rozciągasz się, ćwiczysz, wykorzystujesz każdą okazję do występu – czy to koncert końcoworoczny szkoły tańca, w której się uczysz, czy Dni Miasta, czy Święto Ziemniaka. Ważne jest obycie ze sceną, zarządzanie tremą, wstydem, uczenie się na wpadkach. Nie narzekaj, tylko pracuj ciężko każdego dnia wykorzystując to, co możesz dzisiaj, tu i teraz. Wiem, że wśród Was jest sporo osób, które mieszkają w bardzo małych miejscowościach i nie mają takich możliwości jak osoby z Warszawy. A mimo to uważam, że nie zwalnia to z obowiązku dbania o swoje marzenia. Czas płynie, będziecie wyjeżdżać na studia, w waszych miejscowościach będą otwierać się nowe zajęcia taneczne, wasze dzieci podrosną i będziecie mieć więcej czasu… Nie można porzucać marzenia i porzucać okazji, bo „i tak już za późno”. Myślę, że wystarczająco mocne marzenia przetrwają. Te, które poddajmy nie były może warte tego całego zachodu.

To teraz o tym tańcu klasycznym… Tu muszę zabawić się we wróżkę. Hipotetyczna sytuacja: masz kilkanaście lat, dobra, może nawet ponad 20. Bardzo marzysz o szkole baletowej, ale niestety z różnych powodów się w niej z nie znalazłaś. I co teraz? „Wszystko przepadło”…? No więc nie – w tym miejscu zaczynam wróżyć. Wróżę, że publiczne szkoły baletowe to już nie jest jedyna przyszłość baletowa. Może to potrwa jeszcze kilka lat, ale myślę, że do zespołów baletowych wejdą w końcu osoby, które ukończyły prywatną edukację w zakresie tańca klasycznego. No dobra, może nie do Polskiego Baletu Narodowego, ale wiemy, że tych baletów w Polsce to mamy trochę więcej…? Po prostu czasy się zmieniły i nie oszukujmy się, szkoła baletowa przez 9 lat to nie jest obecnie najlepszy start w przyszłość. Nawet jeśli będziesz gwiazdą baletu, to kariera trwa raczej krótko i MUSISZ zadbać o swoją przyszłość. I jeśli my to wiemy, my-zakochani w tańcu, to czy będziemy zachęcać nasze dzieci do edukacji w tej szkole? Uważam, że coraz więcej prywatnych szkół, które prowadzą taniec klasyczny (a jest teraz wysyp takich zajęć!) zacznie tworzyć kompleksowe programy popołudniowe, gdzie uczestnicy będą codziennie uczyć się tańca wieczorami, a w efekcie będą mogli konkurować w czasie audycji do zespołów z zawodowcami. Czemu jeszcze to się nie dzieje? Bo według mnie jest jeszcze za wcześnie. Bum na taniec klasyczny wśród amatorów to jakieś ostatnie 5 lat, może nawet mniej. Do tej pory ci najlepsi obecnie amatorzy ćwiczyli klasykę raz, dwa, trzy razy w tygodniu, często w rożnych szkołach, przez to program nie był ułożony tak, żeby rozwijać całościowo umiejętności. Powoli pojawiają się szkolenia z tańca klasycznego dla osób spoza szkół baletowych i pojawiają się ich pierwsze efekty w postaci absolwentów, którzy dostają się do różnego rodzaju zespołów. Myślę, że ta forma jeszcze raczkuje, ale to pewnie kwestia czasu – jeśli jest popyt, pojawi się podaż. 

Warto pamiętać jeszcze o studiach wyższych z zakresu tańca. Tych pojawia się w Polsce coraz więcej – na uczelniach muzycznych, sportowych, uniwersytetach, szkołach teatralnych… Jakość tych studiów jest według mnie bardzo rożna, dlatego czytajcie dokładnie programy, może nawet szukajcie informacji na temat wykładowców i oczywiście pytajcie absolwentów studiów co o nich sądzą. Wiele prywatnych szkół wyższych może organizować takie studia, żeby po prostu wyciągnąć od Was pieniądze za uzyskanie dyplomu – a jak już pisałam, dyplom nie jest Wam szczególnie potrzebny do tańca i szkoda nie tylko pieniędzy, ale też czasu. Dlatego krytycznie analizujcie oferty uczelni wyższych – chociaż absolutnie nie skreślam wszystkich! 🙂

Ostatnia kwestia – mieszkam w Polsce…

Młodzi ludzie chyba lubią narzekać, że jesteśmy takim zaściankiem Europy i nic u nas się nie dzieje. W kwestii tańca nie zgadzam się z tym. Jestem totalną nie-patriotką, ale myślę, że taniec u nas całkiem nieźle się trzyma, choć trzeba wszystkie propozycje mocno przesiewać. W Polsce jest przede wszystkim ogrooooomne pole do popisu, ale wszystko rozbija się o pieniądze. Wiele osób po maturze staje przed dylematem czy jechać tańczyć za granicę, czy zostać tu i próbować działać. Większość moich znajomych, która wyjechała studiować taniec jednak tu wraca. Myślę sobie, że mamy zasoby kulturowe i wrażliwość, która pozwala tworzyć piękne spektakle, tylko o fundusze na nie trzeba zawalczyć. Tak sobie myślę, że my – polscy tancerze jesteśmy też bardzo otwarci (nie mówię tego o widowni, polska widownia jeszcze się uczy i zmienia), wyjazd do wymarzonej zagranicznej szkoły może okazać się wielkim rozczarowaniem – możemy skończyć w zespole z guru, który od 50 lat robi dokładnie to samo, w ten sam sposób. Możemy też pojawić się na audycji do nowego spektaklu w Londynie, gdzie jesteśmy jednym z tysięcy kandydatów. Nie mówię, że wyjazd z Polski nie ma sensu, bo na pewno dla wielu osób ma, mam raczej na myśli, że warto wyjechać PO COŚ, a nie bez planu, byle tylko wyjechać i łudzić się, że tam będzie łatwiej tańczyć. Najczęściej jest dużo trudniej i tańczyć, i żyć. 

Podsumowując chciałabym napisać to, o czym wspomniałam już wyżej – najsilniejsze marzenia przetrwają 🙂 Taniec, marzenia, pasja… Tak naprawdę chodzi o to poczucie spełnienia. Myślicie, że wszyscy ci, którzy kończą szkołę baletową doświadczają tego uczucia spełnienia? No nie. Często to są osoby, które zostały tam zaprowadzone jako dzieci, przechodzą tę edukację i chowają pointy głęboko w szafie. I zaczynają szukać od nowa – i być może też sami zastanawiają się czy nie jest już za późno. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, wszyscy czegoś nie dostaliśmy jako dzieci, czegoś nie rozpoczęliśmy… tylko czemu zamiast cieszyć się, że trafiliśmy na te ukochane teraz tańce w wieku 30 lat poświęcamy energię na frustrację, że trzeba było zacząć w wieku 5 lat? Czy Twoja radość z wyjścia pierwszy raz w życiu na scenę i zatańczenia nawet nieco koślawej salsy powinna być mniejsza? Czy zasługujesz na taniec mniej? No błagam… 🙂 To jakie Twoje życie było wcześniej to jedna sprawa, a to jakie będzie teraz, już w tańcu to coś zupełnie innego. Także odwagi! I nawet jeśli nie rzucisz pracy na etacie, nie zmienisz miejsca zamieszkania i nawet jeśli nie zarobisz na tańcu ani złotówki, to i tak możesz być tancerką – choćby dla siebie. I warto!

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

4 Replies to “Chcę zostać tancerką, ale jestem za stara i mieszkam w Polsce!

  1. Prawda jest taka, że każdy moment w życiu jest dobry aby się czegoś nauczyć 🙂 Wiadomo, że w wieku 40 lat ciężko byłoby zostać tancerką baletową zawodowo, ale bądźmy realistami. Pasję można mieć zawsze – bez względu na wiek, miejsce zamieszkania i to co mówią inni 🙂

  2. Teoretycznie każdy moment jest dobry na spełniania swoich marzeń i wiek ani miejsce nie mogą być ograniczenia jednak w praktyce są to przeszkody i niestety musimy brać siły na zamiary. Jeśli ktoś ma już rodzinę; dzieci to krąg działam i realizowania pasji znacznie się zawęża niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *