Recenzja spektaklu i przedwiośnie, choć mało radośnie.

To przedwiośnie to jakiś koszmar! Leżę chora drugi tydzień (obecnie zapalenie krtani i oskrzeli), czuję się naprawdę strasznie i nie mam siły udawać, że jest lepiej niż jest. W ogóle… tak nie udając to muszę przyznać, że  od wielu miesięcy nie jest jakoś dobrze. I nie tylko czasami tracę nadzieję, że będzie lepiej, ale raczej jestem w fazie, w której sporadycznie udaje mi się ją odzyskać na kilka chwil. Dużo ostatnio pracuję, do tego piszę – opublikowana została już moja pierwsza recenzja spektaklu tanecznego, ale mimo to ostatnio nie było najlepiej. 

Przede mną trochę zmian. Takich ciężkich, odkładanych od dawna, bo choć plusów podjęcia tych decyzji jest dużo więcej, to minusy są tak ważne, że cały czas jestem w zawieszeniu. Ale chyba czas zadziałać tak zdroworozsądkowo, a to u mnie naprawdę rzadkość. Mam teraz na tapecie myśl, że z niektórych rzeczy po prostu wyrastamy i nie powinno się ich kurczowo trzymać, bez względu na to jak pozytywnie potrafią wypaść w rankingu plusów i minusów. 

Dziś tak krótko, ale głównie chciałabym Was zaprosić do przeczytania mojej recenzji spektaklu  tanecznego Black Out w choreografii Bartka Woszczyńskiego, którą niedawno miałam okazję napisać dla warszawskiego Centrum Sztuki Tańca. Tu moja recenzja spektaklu: KLIK KLIK Recenzja A z innych recenzji zapraszam do zimowej recenzji „Nutcracker” Matthew Bourne’a 🙂 Mam nadzieję, że za kilka lat będę pisać o tańcu tak dużo (i tak dobrze), że w tej recenzji będę widzieć tylko moje błędy, ale z drugiej strony… 🙂 To dwa lata temu wymyśliłam sobie, że to taniec jest tym, czym chcę się zajmować – wielowymiarowo, nie tylko po prostu tańcząc. Na początku nie wiedziałam co w ogóle powinnam zrobić i podejmowałam dosyć chaotyczne ruchy i decyzje, z perspektywy czasu bardzo słuszne, i tak szczerze – to miłe uczucie, że po dwóch latach, mimo że nadal często nie wiem od czego mam zacząć, to chociaż umiem napisać cokolwiek o tańcu 🙂 

I to chyba taka pointa na dzisiaj, odnośnie moich decyzji z przeszłości i tych, które wciąż przede mną: jak nie wiesz co robić to postaw na intuicję. 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *