W różnym czasie, ale postępy robimy wszyscy! – rozmowa o amatorskim balecie z Zuzią

Balet dla dorosłych to chyba coraz częściej wpisywana w wyszukiwarki fraza. I bardzo dobrze! Dzisiaj znowu goszczę Zuzię Dłużniewską, która od kilku lat intensywnie zajmuje się tańcem klasycznym w amatorskim wydaniu. Ostatnio mogliście przeczytać wywiad z Zuzią na temat występów na scenie, kiedy jest się amatorem. Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania naszej rozmowy wokół zjawiska adulballet – dla tych, którzy nie wiedzą: Zuzia zaczęła ćwiczyć taniec klasyczny w wieku 22 lat, nie ma formalnego wykształcenia w tym kierunku, to jej ogromna pasja i jest super! 

Autorką zdjęć jest Natalia Świdlicka. 

balet dla dorosłych

Czasem słońce, czasem deszcz, czyli balet dla dorosłych

Zuzia, Ty już jesteś doświadczona w tym amatorskim świecie tańca klasycznego. Chciałabym porozmawiać z Tobą o rzeczywistości adultballet. Zbliżają się wakacje, nowe kursy, warsztaty, więc coraz więcej osób zaczyna tańczyć. Czy myślisz, że taniec klasyczny jest dla wszystkich? 

Uważam, że wszystko jest dla ludzi. W każdym wieku. Wszystko, ale oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku. Trzeba słuchać swojego ciała, nie przesadzać. Jeżeli tylko masz ochotę, to czemu nie spróbować? Znam osoby, które chodzenie na lekcje baletu traktują bardzo poważnie, codziennie ćwiczą, dokładają dodatkowe techniki. Znam też takie, które na zajęcia chodzą raz w tygodniu, bo chcą się poruszać, a wolą balet niż zumbę czy siłownię i też robią postępy, może trochę wolniej, ale robią.

No właśnie, Ty o te postępy walczysz już od kilku lat. Co takiego daje Ci sam taniec, że to robisz?

Przede wszystkim oderwanie się od codziennych problemów. Praca generuje dużo stresu, kiedy robię jakiś projekt zawodowy, oddaję mu się w 100%. Tak samo jest, kiedy jestem na sali baletowej. Liczy się tu i teraz. Taniec nauczył mnie szacunku do własnego ciała, tego, że trzeba spać i jeść. Zaczęłam pracować jak tylko skończyłam 18 lat, od razu rzuciłam się w wir projektów organizacji pozarządowych, do tego studia, a w międzyczasie jeszcze jakieś zajęcia taneczne, aktorskie albo plastyczne. Jak zaczęłam intensywnie uczęszczać na zajęcia, okazało się że 3 godziny snu nie wystarczają, a paczka chipsów na obiad to też nie jest najlepsze rozwiązanie. Myślę, że w znaczny sposób taniec przyczynił się do tego, że teraz bardziej dbam o siebie.

Wiem też, że taniec, też w tym amatorskim wydaniu, wymaga ogromnych poświęceń.

Najgorsze są chyba kontuzje, zwłaszcza kiedy wiesz, że dotykają Cię z własnej głupoty. Ciało mówi dość, a Ty dalej ciśniesz i trach, naderwany mięsień albo ścięgno. Czasem pojawiają się frustracje – te wewnętrzne – bo nie wychodzi, a wychodziło, bo inni potrafią, a ty nie, bo inni lepiej, a ty gorzej, a przecież się starasz… I również te zewnętrzne, od innych: krzywe spojrzenia, złośliwe śmiechy, obgadywanie w szatni, dziwne rzeczy, które ktoś mówi o Tobie komuś, a później to wszystko i tak trafia do Ciebie. To boli i nie jest fajne. Na szczęście zdarza się sporadycznie. Trzeba przejść nad tym do porządku dziennego. 

Czyli rozumiem, że ta negatywna strona relacji międzyludzkich ma się dobrze w tym środowisku? Jak jest z przyjaźniami?

Jest miejsce na wszystko. Mam koleżanki z którymi widuję się na sali i nasza relacja, chociaż super dobra, raczej poza nią nie wychodzi. Mam też przyjaciółki, z którymi utrzymuję kontakt, nawet jeżeli już nie chodzimy razem na zajęcia albo widujemy się na nich bardzo rzadko. Nie należę do konfliktowych osób, a innych przyjmuję i akceptuję takimi, jakimi są. Wiem, że zdarzają się różne konflikty, nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale raczej staram się w to nie mieszać.

taniec klasyczny dla dorosłych

Niedosyt

Jak ćwiczy się tyle, co Ty, to płaci się za to sporą cenę, zarówno finansową, jak i zdrowotną etc. Skupiając się na tańcu w takim wymiarze automatycznie odbiera się sobie szansę na robienie innych ciekawych rzeczy w tym czasie. A przecież wiesz, że nie zostaniesz już pierwszą solistką w zawodowym zespole…

Myślę, że najważniejsze w tym wszystkim jest zachowanie zdrowego rozsądku. I że tak powiem, dość brutalnie, trzeba mieć dużo pokory i znać swoje miejsce w szeregu. Wiem, że w profesjonalnym świecie baletowym jestem nikim, ale nie przeszkadza mi to w poświęcaniu się swojej pasji i pracy nad tym, żeby być coraz lepszą. To trochę takie dążenie do perfekcji ze świadomością, że nigdy się jej nie osiągnie. Nie przeszkadza mi to, będę tańczyć, póki sprawia mi to przyjemność. Cieszę się, że mam możliwość czerpania od najlepszych – pierwszych solistek i solistów Polskiego Baletu Narodowego.

Czyli nie widzisz  takiego punktu, po osiągnięciu którego z ulgą odetchniesz i powiesz, że już, że to koniec?

Hahaha, czasami dopadają mnie przemyślenia  “kiedy to przestanie być fajne, a zacznie być żałosne”. W niektórych szkołach tańca na zajęciach z klasyki spotykają się nastolatki, studenci, osoby w wieku naszych rodziców i seniorzy. Uważam, że jest to absolutnie fantastyczne, że osoby niewiele młodsze od moich dziadków podążają za swoja pasją, chodzą na zajęcia i są w fantastycznej formie!

Myślę, że w adultballet ważne jest myślenie o tym, żeby być lepszą od siebie wczoraj i nie oglądać się na wszystkich dookoła. Jesteśmy w różnym wieku, mamy różne możliwości i predyspozycje, ktoś zakręci piruet po dwóch zajęciach, ktoś po dwóch latach. Ale zakręcił, i to się liczy! Każdy na pewno dojdzie gdzieś do swojego szczytu formy, ja mam nadzieję, że jeszcze do niego nie doszłam. Wszyscy się starzejemy i nasze ciało się starzeje. Nie wiem ile jeszcze będę tańczyć, ale na razie nie planuję rezygnować. Znam wiele osób, które przygodę z baletem zaczynały razem ze mną, każdy robi postępy w różnym czasie, ale robimy je absolutnie wszyscy.

baletnica

No dobra Zuzia, to teraz czas na serię szybkich pytań! Jaki jest teraz Twój cel taneczny?

Jestem zwolenniczką celów krótkoterminowych, chcę dobrze zatańczyć czerwcowe koncerty.. Jeżeli praca i sytuacja finansowa mi pozwolą, chciałabym pojechać gdzieś na warsztaty letnie

Jaki występ wspominasz najgorzej i dlaczego? 

Niedawno mieliśmy z grupą modern dwa spektakle z dwutygodniowym odstępem. Pierwszy z nich tańczyłam z zapaleniem krtani i wysoką gorączką. Nałykałam się leków, do tego doszła adrenalina i jakoś się udało. Cieszyłam się, że na następnym będę już zdrowa i na pewno lepiej mi pójdzie. Ale niestety… Dzień przed kolejnym spektaklem dopadła mnie grypa żołądkowa. Chudsza o 3 kg i ledwo przytomna walczyłam o przeżycie. Przeżyłam, ale nawet niewiele pamiętam z tego co się działo.

Co zrobiłaś w tańcu, czego myślałaś, że nigdy nie zrobisz?

Zakręciłam trzy piruety na lewo. Raz. Ale skoro raz się udało, to wiem że mogę!

Czego według Ciebie nie wykonasz nigdy?

Zapewne wielu rzeczy nie zrobię ale nie zastanawiam się nad tym. Staram się pracować na bieżąco, poprawiać błędy i szlifować technikę.

To może inaczej – co jest dla Ciebie największym wyzwaniem?

Najsłabiej zdecydowanie idzie mi podnoszenie nóg. Walczę o wysokości, ale czasami już tracę nadzieję, że w którymkolwiek kierunku noga drgnie jeszcze o cm w górę.

To na koniec przyznaj się co wychodzi Ci w klasyce i w innych tańcach najlepiej.

Myślę, że moją mocną stroną są skoki. Uwielbiam skakać!

Ja niezmiennie cieszę się, że Zuzia chce się tu pojawiać, jeśli Wy też się cieszycie, to zapraszam do klikania, udostępniania i komentowania. No właśnie! Przyznajcie się – co jest Waszym największym wyzwaniem w tańcu, a co idzie Wam stosunkowo łatwo i dobrze (nawet jeśli to wyłącznie Wasze odczucie :D)? U mnie na plus wykręcenie nóg i bardzo duża płynność i przepływ w ciele, mogę falować, giąć się, wibrować bez końca, natomiast moje duże skoki to prawdziwa katastrofa!

baletnica

pointy

 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

7 Replies to “W różnym czasie, ale postępy robimy wszyscy! – rozmowa o amatorskim balecie z Zuzią

  1. Bardzo inspirujący wywiad. Podziwiam baletnice, bo sama bym raczej nie dała rady- mam trochę kilogramów za dużo :). Za to z przyjemnością obserwuję świat baletu.

    1. Oj za dużo kilogramów nie stoi na przeszkodzie – na amatorskich zajęciach są osoby w naprawdę każdym rozmiarze, a sam taniec też pomaga tego nadmiaru się pozbyć 🙂

    1. Balet pomaga stopniowo je rozciągnąć 🙂 Zdecydowanie nie trzeba iść na zajęcia grup początkujących rozciągniętym, bo stosowane tam ćwiczenia właśnie mają to na celu 🙂

  2. Chciałabym zacząć tańczyć i wciąż się zastanawiam na co się zdecydować. No i, oczywiście, czy wystarczy mi czasu na wszystkie aktywności. Kiedyś myślałam o balecie, ale jakoś nie jestem do końca przekonana. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *