Taniec klasyczny od podstaw w lato? No weź się zdecyduj!

Taniec klasyczny od podstaw, pointy, balet, tutu, jezioro łabędzie, pozycja pierwsza, pozycja piąta, grand battement, soutenu… Marzenia marzeniami, ale trochę ciężko zacząć, nie? Ja wiem, doskonale to znam i sama często powtarzam – im mniej wiesz, tym lepiej śpisz! I z tymi nowymi rzeczami chyba też tak jest, że łatwiej iść na pierwsze zajęcia nie mając o niczym pojęcia, bo jak się zacznie w ramach przygotowań czytać… to można na te zajęcia nigdy nie dotrzeć. 

No ale żarty się skończyły.

taniec klasyczny od podstaw

O zaczynaniu tańca klasycznego już trochę w Internecie jest, ale jeśli jeszcze nie jesteś przekonana (a może nawet przekonany!), to ja chcę dzisiaj powiedzieć, że czas najwyższy. Nie mam zamiaru przekonywać tych, których do baletu nie ciągnie, natomiast chcę przekonać tych zainteresowanych, którzy się boją. Zaczyna się sezon wakacyjny w szkołach tańca, część z nich na te czas się zamyka i kolejne kursy uruchomi we wrześniu, ale wiele z nich proponuje w lato wakacyjne warsztaty i to doskonały pomysł na rozpoczęcie. Czemu akurat teraz?

Bo nie ma powodu, żeby nie.

Moja pierwsza lekcja tańca klasycznego

Pewne tematy na blogu pomijam, ale moje życie dobitnie wskazuje, że najczęściej wiem co mówię i piszę. Unikam tu pewnych przykładów potwierdzających to, ale dzisiaj podzielę się z Wami okolicznościami mojej pierwszej lekcji tańca klasycznego. 

Tańczyłam w życiu różne rzeczy, ale wciąż po głowie chodził mi taniec klasyczny. Przerażało mnie to bardzo. Miałam 20, 21, 22 lata… wtedy klasyka dla amatorów nie była popularna, nie było tyle treści w Internecie na ten temat. Zwlekałam z tym długo – często zapisywałam się na jakiś kurs, ale ostatecznie na niego w ogóle nie docierałam. Moja wiedza o tańcu klasycznym była wtedy zerowa. Znałam podstawy, choć zupełnie o tym nie wiedziałam – po prostu część elementów, ćwiczeń pojawiła się w moim życiu na kursach takich jak street jazz czy nawet salsa, ale nigdy nie były fachowo nazywane, ani nawet fachowo przedstawiane. I tak sobie żyłam w tym „chcę, ale się boję”. Najciekawsze jest to, że na wszystkie inne tańce, które sobie wymyśliłam natychmiast biegłam i to od razu do średnio-zaawansowanych grup, tylko ta klasyka…

Aż przyszedł bardzo smutny letni wieczór, kiedy dowiedziałam się, że umarła bardzo bliska mi przyjaciółka. 

Następnego dnia o godzinie 12 stawiłam się na mojej pierwszej lekcji tańca klasycznego. To nie był brak szacunku do sytuacji, ale to wydarzenie było wielkim wybuchem w moim życiu: czy naprawdę mam czas czekać na nie wiadomo co? Nie mam. Wy pewnie też nie! Ogólnie uważam, że nikt w życiu nic nie musi, ale to wydarzenie pozostawiło we mnie taką myśl, że jedyne co musimy, to robić to, co chcemy, że to nasz obowiązek. I nawet jak te przyziemne okoliczności jak pieniądze czy praca nas ograniczają, to musimy cały czas dążyć do tego, żeby mieć w głowie luz i wolność. Mi ułatwia to moja biegłość w odchodzeniu, zawsze mam w zanadrzu myśl, że pójdę raz, a jak mi się nie spodoba to nikt więcej nie zobaczy mnie tam na oczy.

Więc jeśli chcesz, ale się boisz, to zastanów się: czy przyjdzie dzień, kiedy będziesz bała się mniej? Bo jeśli nie, a nadal nie decydujesz się na spróbowanie, to nie wiem, może aż tak nie chcesz…? Odwlekanie ma sens tylko wtedy, kiedy jest szansa na to, że okoliczności się zmienią na lepsze. Rozumiem odwlekanie lekcji klasyki ze względu na brak pieniędzy, kontuzję czy sesję egzaminacyjną, ale sam strach nie wydaje mi się najlepszym powodem, zwłaszcza, że praktycznie zawsze dotyczy on samej drogi na zajęcia i pierwszych 10 minut… Potem chce się tylko więcej i więcej!

balet od podstaw

Co zabrać na pierwszą lekcję klasyki?

Skarpetki, jakiekolwiek ubranie sportowe i koniecznie gumkę do włosów. Nie, nie potrzebujesz białych rajstop, kostiumu i spódniczki! Ja w ogóle uważam, że najczęściej jest to przerost formy nad treścią, ale jak ktoś ma pieniądze i lubi tak – to ma do tego prawo. Ale na pewno nie żałowałabym pieniędzy (i nie żałuję) na baletki, te można kupić średnio od 30zł do 130zł,. Szczerze mówiąc odradzałabym te najtańsze, uważam, że lepiej ćwiczyć w skarpetkach i uzbierać kwotę około 80-90zł, która pozwoli na zakup profesjonalnych baletek. Ale na pierwsze zajęcia, pierwsze tygodnie wystarczą Wam skarpetki. 

Balet a wiek

Czy jest jakaś granica, która określa w jakim wieku nie można już iść na początkującą lekcję klasyki? Nie ma i mówię to całkowicie szczerze. Ja w ogóle tu Wam nie ściemniam. Na zajęciach, na których bywam są osoby w wieku 17-60, ja akurat na takie trafiłam, ale spokojnie można zacząć i będąc starszym.

Poszłabym na balet, ale nie robię szpagatu…

Kondycja i przygotowanie ciała… Tu też nie ma żadnych wymagań. Masz prawo nie dotykać palcami podłogi schylając się do przodu, możesz mieć zadyszkę po wejściu na drugie piętro, a Twoje max w brzuszkach to 10. Tak naprawdę nikt nie będzie od Ciebie oczekiwał jakichkolwiek zdolności i szczerze: pedagog doskonale wie z czym się mierzy prowadząc lekcje dla zupełnie początkujących dorosłych ludzi. 

To idziemy!

Z tego, co piszę wynika, że bez żadnego przygotowania możesz na spontanie wstać i iść na pierwszą lekcję klasyki… I dokładnie tak jest. Jedyna rzecz, którą odradzam, to pójście do grupy, która już ćwiczy jakiś czas. Nie dlatego, że nie dacie rady, ale po prostu możecie się zrazić. Ja wiele razy w życiu tak robiłam, z klasyką również, nigdy nie byłam na lekcji dla początkujących, i o ile w innych tańcach można naprawdę szybko dużo nadrobić, tak w klasyce brak znajomości chociażby nazw, podstawowych pozycji bardzo utrudnia ogarnięcie tego, co dzieje się na lekcji. (Choć jest możliwe, bo w końcu u mnie się sprawdziło, ale było w tym dużo łez, frustracji i niewątpliwie pomogło mi to, że od wielu lat już coś tańczyłam). 

Taniec klasyczny w wakacje

Ponieważ mieszkam w Warszawie, orientuję się głównie w kursach w tym mieście. Wiem, że ruszą wakacyjne warsztaty tańca klasycznego w grupach początkujących w: Akademii Baletu Masterclass Izabeli Milewskiej, Warszawskim Studiu Tańca, Szkole Baletu i Tańca Piruecik

Zaznaczam jednak, że wakacje to taki specyficzny czas, kiedy zaawansowanym tancerzom rozsypuje się grafik zajęć i często chodzą na cokolwiek, byle podtrzymać formę do września, dlatego i w grupach początkujących mogą pojawić się osoby zaawansowane, albo osoby, które ćwiczą rok i obawiają się jeszcze iść na lekcję grupy średnio-zaawansowanej. Wielu pedagogów rozwiązuje to w prosty sposób – po jednej stronie sali stawia początkujących, którym ta grupa jest dedykowana, po drugiej tych, którzy już coś potrafią – obie te grupy wykonują te same ćwiczenia, sekwencje, ale część w podstawowej wersji, a część dodaje na przykład pracę głowy, ręki.

Osoby zaawansowane na lekcjach początkujących

Jaki jest mój stosunek do takiego rozwiązania? Doskonale rozumiem osoby zaawansowane, które pojawiają się na lekcjach o niższych poziomach. Trzymanie formy jest ważne i jeśli nie mają innej możliwości, niech uczestniczą w tych zajęciach, w których chcą. ALE! Pamiętajcie, że będąc na grupie początkującej i będąc początkującym to właśnie Wy jesteście tam, gdzie powinniście i naprawdę nie macie żadnego powodu czuć się gorzej, bo ktoś obok Was podnosi nogę do sufitu. Podnosi, bo od lat ćwiczy, a Wy dopiero zaczynacie. Dlatego błagam, nie czujcie się nie na miejscu ćwicząc w początkujących grupach, bo to właśnie jest Wasze miejsce, a te osoby o wyższych poziomach są w pewnym sensie gościnnie. Nie znaczy to, że mają podnosić nisko nogi, skoro mogą więcej, również powinni pracować na miarę swoich możliwości, natomiast nie mają prawa wymagać zaawansowanych kombinacji czy szybszego tempa lekcji. Naprawdę czujcie się komfortowo na takich zajęciach, bo to osoby z wyższych poziomów idąc na taką lekcję akceptują jednocześnie jej poziom. W grupach stałych, startujących w szkołach tańca od września, sytuacja, kiedy na lekcji początkującej pojawia się zaawansowana osoba jest naprawdę sporadyczna, najczęściej wystepuje, kiedy tancerz wraca do treningów po chorobie lub kontuzji. 

Podsumowując, jeśli masz wszystko, czego potrzeba, żeby iść na pierwszą lekcję – czyli ciało, mózg, trochę czasu i trochę pieniędzy, ale powstrzymuje Cię cały czas strach, to weź się zastanów czy chcesz być osobą, która za 40 lat powie, że poszłaby na klasykę, ale się nie odważyła…Oczywiście jeśli to Twoje marzenie! Bo na milion procent masz prawo nie chcieć nigdy w życiu być na klasyce!

I jeszcze dodam, że wiem, że piszę z puntu widzenia jednak jakby nie patrzeć uprzywilejowanej mieszkanki Warszawy, sama pochodzę z miasta, w którym nie ma klasyki. Dlatego jeśli jesteś z innego miasta i wiesz, że w lato ruszy taniec klasyczny od podstaw, napisz koniecznie tu w komentarzu lub pod postem na Facebooku! Ułatwmy innym rozpoczęcie tej przygody!

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

One Reply to “Taniec klasyczny od podstaw w lato? No weź się zdecyduj!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *