Wiosna 2018 – podsumowanie!

Wiosna 2018 minęła szybko, bardzo pracowicie, ale po fatalnej zimie była super! Dziś przychodzę z typowo lifestylowym podsumowaniem mojej wiosny – niby kilka zdjęć, ale tyle wydarzeń i emocji się za nimi kryje!

tancerka

Przede wszystkim lepsza pogoda oraz zmiany w moim życiu zaowocowały o wiele lepszym nastrojem. Zima była długa i ciężka, dlatego z wielką ulgą przyjęłam pojawienie się słońca i luzu w głowie. Dużemu rozluźnieniu uległ również mój stosunek do tańca, który w tym momencie podsumować mogę: jeszcze nie wiem czego, ale będzie tego bardzo dużo (i nie mogę się doczekać)!

25+ teatr wielki

Moje tańce

Ostatnie miesiące to zgodnie z założeniem był taneczny misz-masz: trochę Gagi, improwizacji, tańca współczesnego, tańca klasycznego i odrobinka latino. Ale nie będę ściemniać, że było tego jakoś bardzo dużo, bo nie było. Zdrowotnie nadal pechowo: zaczęło się od rozcięcia palca w czasie majówki i dużego opatrunku na kilka dni, potem było kilka infekcji i antybiotyków, które osłabiły moje niezbyt zdrowe serce. Ale to zmobilizowało mnie do zrobienia długo odkładanych badań i w kwestiach kardiologicznych mniej więcej wiem na czym stoję. Dlatego taniec wiosną był bardzo spontaniczny. No z jednym wyjątkiem, czyli projektem tanecznym, w którym brałam udział w Teatrze Wielkim w Warszawie. Zajęcia odbywały się w każdą sobotę i niedzielę, razem to było około 8 godzin, czyli jakby nie patrzeć w weekendy nadrabiałam ograniczoną ilość ruchu. Udało mi się nie opuścić żadnych zajęć, a teraz już zamierzam wrócić na taneczne, choć nadal z okazji wakacji nieco nieregularne, taneczne tory. O projekcie napiszę kilka słów jak tylko dostanę lepsze zdjęcia niż te z mojego telefonu!

scena taniec

Z perspektywy widza

Trochę czasu spędziłam również w teatrach – i na scenie, sama tańcząc, i na widowni oglądając innych. Widziałam pokazy Zuzi, z którą rozmawiałam tu niedawno o amatorskim tańczeniu na scenie. Widziałam też spektakle w ramach Sceny Tańca Studio, napisałam z nich również recenzję. No i oczywiście moja ulubiona coroczna propozycja Teatru Wielkiego, czyli Kreacje 10. To wieczór składający się z choreografii przygotowanych przez tancerzy Polskiego Baletu Narodowego. Moim numerem jeden jest oczywiście choreografia Ani Hop, o Ani też muszę Wam koniecznie napisać, bo to niesamowita osoba! Obejrzałam też kilka spektakli w Centrum Sztuki Tańca, o jednym z nich, Melt Heleny Ganjalyan napisałam recenzję. Nie zliczę liczby spektakli, których nagrania obejrzałam w Internecie, a z kilkoma baletami spędziłam długie, długie godziny, bo…

wiosna 2018

…bo wiosną napisałam również moją pracę dyplomową na kierunku Teoria Tańca. Przeanalizowałam w niej wybrane reinterpretacje klasycznych baletów w choreografii Matsa Ek’a. Zajęłam się jego wersją Carmen, Giselle, Śpiącej Królewny, Julii i Romea oraz Jeziora Łabędziego. Wokół zakończenia studiów powstało kilka nieprzyjemnych sytuacji, ale szczęśliwie udało mi się obronić pracę i studia skończyłam. Tę pracę napisałam dlatego, że sama takiej szukałam i nie znalazłam! Okazało się, że wiele osób chciałoby ją przeczytać, ja bardzo chcę, żebyście mogli to zrobić, ale niekoniecznie w takiej formie, w jakiej ona jest teraz, bo przyznaję, że kończyłam ją na szybko. Dlatego to mój plan na następne kilka miesięcy – ogarnąć, pozmieniać, dopisać i puścić Wam ją w świat! 🙂

Wiosna to też ciepłe wieczory, moje ukochane miasto Warszawa, dużo pysznych warzyw i owoców i zdecydowanie dużo motywacji i inspiracji do blogowania! W najbliższym czasie będę miała odrobinę więcej czasu na pisanie bloga, więc mam nadzieję, że powstanie tu trochę ciekawych tekstów. Przyznaję, że kwestie związane z docieraniem do czytelników potrafią być bardzo demotywujące – nie wiem czy wiecie, ale dokładnie widzę ile osób ile czasu spędza na poszczególnych stronach mojego bloga, widzę też, ilu osobom wyświetla się to, co publikuję na Facebooku… Moje ostatnie posty pokazały się 100-KROTNIE MNIEJSZEJ liczbie osób niż poprzednie, to są rzeczy całkowicie niezależne ode mnie, a zależą one od algorytmów Facebooka. Czasami przypomina to walenie głową w ścianę, bo nawet najbliższe mi osoby nie mają pojęcia, że ja coś napisałam. To nawet nie jest to, że to, co piszę Wam się nie podoba, tylko, że część z Was w ogóle nie wie, że ja wrzucam tekst, link czy zdjęcie! Ale trudno, będę pisać dalej z nadzieją, że Wy wyrobicie sobie nawyk zaglądania na mój fanpage, żeby sprawdzić czy wrzuciłam coś nowego! 😀 

katarzyna rochowicz

Przede mną jeszcze dwa tygodnie pracy i zaczynam urlop! W tym roku bardzo go potrzebuję, zaczynam od wyjazdu nad morze do rodziców, a potem… potem nie wiem! Ale mam nadzieję, że uda mi się dużo leżeć, dużo czytać i dużo pisać! A jak Wasze plany urlopowe? Macie wakacje? Tańczycie?

 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

4 Replies to “Wiosna 2018 – podsumowanie!

  1. Co do Facebooka, u mnie wszystko zależy od wrzucanego materiału, ale nie od jego jakości. Np. jedno zdjęcie ma zasięg 3x większy od reszty, a moim zdaniem szczególnie się nie wyróżnia. Niestety albo za zasięg się płaci albo to ruletka (niekoniecznie Rosyjska!).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *