Życzenia na nowy sezon taneczny – 2018

Wrzesień, a jak wrzesień to i nowy sezon taneczny. 

Pamiętacie, czego życzyłam Wam (nam) rok temu? Tamten tekst znajdziecie tutaj. Ja podpisuję się pod nim nadal, chociaż w tym roku jestem trochę bardziej szalona…

Poprzedni sezon taneczny był dla mnie niemiły. Nauczyłam się dużo, zwłaszcza o tkwieniu w miejscach, w których nie chcemy być, już nie chcemy… – bo z nich wyrośliśmy. To cenna nauka, ale trochę siniaków ta lekcja zostawiła. Dla mnie to była również lekcja o tym, co dla mnie w ruchu i tańcu jest najważniejsze i nie są to ani ludzie, ani scena, którą kocham. Nie, jeśli reszta nie gra, a resztą jestem ja. 

nowy sezon taneczny

Było potem trochę wzlotów i upadków, sporo zawieszenia, a dziś jestem o tu o, w moim ulubionym ruchu, w którym wiele mogę, ale niewiele muszę. To bardzo komfortowa sytuacja, choć sama siebie muszę karcić za oczekiwania, które czasami się wkradają. Nie planuję, nie dogaduję się z ludźmi, po prostu tańczę. Nie chcę już tracić energii na próby przypodobania się komuś, nie chcę poświęcać czasu rzeczom, w których jestem, powiedzmy sobie szczerze, beznadziejna. Bo są obok tego rzeczy, w którym jestem mega i wydaje mi się, że kolejny krok na drodze mojego rozwoju to ogarnięcie tego, że naprawdę nie trzeba być we wszystkim okej, jeśli można być w czymś najlepszym. Że wszechstronność jest super jeśli towarzyszy jakiejś myśli przewodniej, której u mnie trochę brakowało. 

I czego ja nam życzę w tym sezonie?

Pójścia kilka kroków dalej. Bycia głodnym, szalonym, czasami niepokornym. Odważnym, twórczym i zdecydowanym. Wzięcia na siebie tego, co jest wielkie i nawet za wielkie. Jak bardzo to się kłóci z tym, co napisałam powyżej? W ogóle! Nie życzę Wam rezygnacji z hip hopu na rzecz baletu, ale życzę Wam założenia Waszej pierwszej grupy hiphopowej. Nie życzę Wam 20 godzin tańca w tygodniu, jeśli do tej pory to było 6 godzin, ale życzę Wam robienia swoich własnych choreografii, własnych filmików, własnego czegokolwiek, na co cały czas było według Was za wcześnie.

„Za wcześnie” nie istnieje, nie, jeśli to może być Wasz ostatni treningowy dzień. A tego nie wiecie. Życzę Wam myślenia o tańcu, jako o pożyczce, o czymś danym na jakiś czas, na okres, którego nie znamy. To duże uproszczenie, ale to, że w Waszym życiu pojawił się taniec to ogromna łaska (błagam, nie odczytujcie tego religijnie!) i tak, chciałabym, żebyście trochę bardziej obawiali się jej utraty.

Bo taki strach odbiera trochę niepewności, a daje dużo determinacji, żeby mimo wszystko – ZDĄŻYĆ.

I zdrowia kochani, zdrowia. To, że widzicie instruktora, słyszycie muzykę, możecie stać na własnych nogach, a nawet nimi poruszać, że Wasz mózg pozwala skoordynować ruchy i nawet dodać do tego jakąś intencję, to, że Wasze serce jest w stanie pompować krew, Wasze płuca prawidłowo oddychają, to, że chce Wam się w ogóle cokolwiek chce, to bardzo, bardzo dużo. 

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

One Reply to “Życzenia na nowy sezon taneczny – 2018”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *