Podsumowanie miesiąca, czyli marzec, idź już…

Marzec się skończył i choć zupełnie nie wiem kiedy – cieszy mnie to. Jestem w stanie znieść kilka listopadów w roku, byle nie było lutego i marca, naprawdę! Dzisiaj przychodzę z kilkoma obrazkami i krótkim podsumowaniem – to moje pierwsze podsumowanie miesiąca, nie sądziłam, że może to kogokolwiek interesować, ale ostatnio Wy, moi Czytelnicy, byliście bardziej aktywni na moich kanałach w social mediach i wnioskuję, że jednak ktoś może chcieć to czytać 😀

Moje zdrowie, czyli związek ciała i umysłu

Marzec kończę nad morzem – wszystkie święta spędzam w rodzinnej miejscowości, choć dla mnie święta to bardziej tradycja niż jakieś duchowe przeżycia. Ten mój obecny urlop jest krótki, a ja leżę bez sił, bo marzec, co tu dużo ukrywać, był dla mnie dosyć pechowy. Zaczęło się od uderzenia w głowę, potem był upadek ze schodów, zapalenie gardła, krtani, oskrzeli, przytrzaśnięcie dłoni drzwiami windy i na koniec mocne stłuczenia po treningu tańca. Jeszcze mogę dorzucić astmę, która mi się uaktywniła po zapaleniu oskrzeli, a która bardzo przeszkadza mi w jakiejkolwiek aktywności ruchowej i życiowej – na nowo zaprzyjaźniam się z inhalatorem. Skąd taki pech? Ogólnie należę do osób skupionych, które nic nie gubią, nie przewracają się, nie tłuką… Ostatnio mam duże zamieszanie w głowie i w emocjach, no i jestem całkiem pewna, że te pechowe wydarzenia są konsekwencją różnych wewnętrznych konfliktów. Mam nadzieję, że wychodzę już na prostą 🙂 

Życie taneczne

Ale ten pech był wpleciony w taniec. W marcu zatańczyłam w dwóch spektaklach, które przygotowała grupa, w której tańczyłam przez ostatnie dwa lata. Jednocześnie poczułam, że muszę podjąć decyzję, z którą nosiłam się zdecydowanie za długo i że tak po prostu czas na zmiany. Okazało się, że pasja nie wystarcza, jeśli różne inne okoliczności poboczne są delikatnie mówiąc skomplikowane. Z mojej pasji do tańca w pewnym momencie nie zostało zbyt wiele. Dlatego zdecydowałam się na przerwę we wszystkich tanecznych rzeczach, które robiłam i na…. brak planu B. Co i ile będę tańczyć dalej? Nie wiem. I nie potrzebuję wiedzieć. Strasznie chcę kochać taniec i widzieć w tańcu to, czym zawsze dla mnie był. A wcześniej nigdy nie był konkurencją i dramatem. Dlatego mój brak planu w praktyce oznacza właśnie to, realizowanie braku planu 🙂 Ułatwia mi to karta sportowa, dzięki której mogę wchodzić na różne zajęcia i tak też zaczęłam robić. Szukać czegoś nowego, świeżego, rozwojowego, mojego i zupełnie szczerze: cieszyć się tym, że jestem obca i jestem daleko od wszelkich konfliktów, dyskusji, wyborów…  Ja naprawdę chcę tylko tańczyć, nic więcej.

Na przełomie lutego i marca zajmowałam się również pisaniem recenzji spektaklu Black Out – tutaj KLIK KLIK możecie ją przeczytać, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Marzec to również pojawianie się w Centrum Sztuki Tańca na warsztatach pisania o tańcu – ponieważ właściwie już skończyłam studia z teorii tańca, a nie czuję, żebym w ich trakcie szczególnie mocno rozwinęła się w kwestii pisania to warsztaty te są dla mnie dobrą kontynuacją edukacji w tym zakresie. 

Ah, marzec i spektakle to też okazja do mocniejszego makijażu. Kiedyś bardzo lubiłam się malować, potem gdzieś w codziennym pośpiechu o tym zapomniałam, ale czas wrócić do tego!

Drobiazgi

Pogoda w minionym miesiącu to coś, co chyba warto przemilczeć… “W marcu jak w zamrażarcu” to doskonałe podsumowanie. Ale było gdzieś w międzyczasie kilka ładnych dni i wreszcie mogłam wyciągnąć normalne buty (dla mnie kozaki to są nienormalne buty!) – ale tylko na chwilę, bo znowu sypnęło śniegiem 😀

No i rysowanie – lubię to moje rysowanie, bo bez względu na efekt to kilka godzin całkowitego oderwania, najlepsza medytacja ever! Oczywiście mam na to za mało czasu, za mało chęci… W marcu teoretycznie dużo czasu spędziłam w domu, byłam na dłuższym zwolnieniu lekarskim, nawet już pracując popołudniami zostawałam w domu ze względu na zdrowie, ale szczerze, byłam tak chora i tak wykończona chorobą, że narysowałam tylko ten jeden rysunek. Mam nadzieję, że w kwietniu będzie więcej.

Na liście “do zrobienia” na kwiecień jest baaaardzo, bardzo dużo. Nie chcę nawet za długo się nad tym zastanawiać, mam zamiar po prostu to realizować 😀 Jak u Was wypadł marzec? Jak zapowiada się kwiecień? No i wreszcie – czy Was zima też tak rozjechała, że teraz po prostu MUSI być lepiej?! 😀

Znajdziesz mnie tutaj!
Facebook
Twitter
Instagram

29 Replies to “Podsumowanie miesiąca, czyli marzec, idź już…

  1. U mnie słabo, miałam wrócić do biegania ale zupełnie pomysł padł na wstępnie miesiąca;) udało się za to wpaść na weekend do Włoch i to mi się podoba

  2. Marzec to jak nauka chodzenia, pisania…Trzeba to przejść, żeby zacząć żyć pełną piersią. Nie marudź babo, weź jakieś witaminy i do roboty… tzn. Tańcz, rysuj, śpiewaj, kochaj…

  3. Musi być lepiej! Mnie też zima i marzec rozwalili, szczególnie, że tak samo, jak Ty na jeden dzień zmieniłam zimową odzież na nieco lżejszą, a wieczorem spadł śnieg… Poza tym podsumowania miesiąca są super! Nie tylko dla czytelników, ale przede wszystkim dla nas samych. Wprowadziłam je do siebie w lipcu i dopiero wtedy zobaczyłam, jak dużo różnych rzeczy robię i które się wydarzają w ciągu jednego miesiąca!

  4. Undeniably believe that which you stated. Your favourite justification seemed to
    be on the web the easiest thing to take note of. I say to you,
    I certainly get annoyed while folks consider concerns
    that they just do not recognise about. You controlled to hit the
    nail upon the highest and outlined out the whole thing without having
    side effect , folks could take a signal. Will likely be again to get more.
    Thank you

  5. It’s a shame you don’t have a donate button! I’d certainly donate to this brilliant blog!
    I suppose for now i’ll settle for bookmarking and adding your
    RSS feed to my Google account. I look forward to fresh updates and will talk
    about this site with my Facebook group. Chat soon!

  6. Right here is the right web site for everyone
    who wishes to find out about this topic. You know a whole lot its
    almost hard to argue with you (not that I personally would want to…HaHa).
    You definitely put a fresh spin on a subject that’s been written about for ages.
    Excellent stuff, just great!

  7. I relish, cause I found just what I was having a look for.
    You’ve ended my four day long hunt! God Bless you man. Have a nice day.
    Bye

  8. It’s going to be finish of mine day, but before end I
    am reading this great piece of writing to increase my know-how.

  9. Good post. I learn something new and challenging on blogs I stumbleupon on a daily basis.
    It’s always useful to read content from other authors
    and use something from other websites.

  10. Hey there! I realize this is somewhat off-topic but I needed to ask.

    Does managing a well-established blog like yours take a lot of work?
    I’m brand new to running a blog but I do write in my diary on a daily basis.

    I’d like to start a blog so I can easily share my own experience
    and views online. Please let me know if you have any ideas or tips for brand new aspiring bloggers.
    Appreciate it!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *